Człowiek odpowiedzialny za „Paranoid”, jeden z największych riffów w historii rocka, ewidentnie niedoszacowywał swojej własnej twórczości. W jednym z wywiadów wskazał konkretną piosenkę, która jego zdaniem biła wszystko, co sam napisał.
„Paranoid” Black Sabbath ukazał się w 1970 roku jako… wypełniacz. Zespół potrzebował trzech minut materiału do albumu i Tony Iommi wymyślił riff na kolanie. Geezer Butler w pośpiechu napisał tekst, Ozzy Osbourne czytał go na bieżąco podczas nagrania. Nikt w studiu nie miał pojęcia, że właśnie powstaje jeden z kamieni węgielnych heavy metalu.
Sam Butler przyznał to bez ogródek (cytujmy za Far Out Magazine):
Piosenka «Paranoid» powstała jako afterthought. Potrzebowaliśmy po prostu trzuminutowego wypełniacza na album, a Tony wymyślił riff. Szybko napisałem tekst, a Ozzy czytał go w czasie, gdy śpiewał
Black Sabbath i Deep Purple współistniały na początku dekady, pchając rock w coraz mocniejsze, „groźniejsze” rejony. Obydwa zespoły nie utożsamiały się z „heavy metalem”, obydwa jednak bezsprzecznie tę etykietkę stworzyły. Tyle że Sabbath patrzył na Purple z podziwem, a to uczucie nie było odwzajemnione.
Kiedy Iommi rozglądał się po muzycznym krajobrazie 1970 roku i szukał punktu odniesienia dla prawdziwej wielkości, nie wskazywał na własny dorobek. Wskazywał na Deep Purple:
Zawsze lubiłem Deep Purple, a moim ulubionym ich albumem jest «In Rock» Ma jeden klasyczny utwór za drugim. Zawsze wychodzili z wielkimi riffami, a «Speed King» jest trudny do pobicia


