Trey Anastasio, lider Phish, po ponad czterech dekadach na scenie wciąż szuka sposobów, by przesuwać granice gitarowego grania. I choć słowa Treya, że „gitara jest dziwnie zbudowana”, mogą brzmieć kontrowersyjnie, wielu gitarzystów przyznaje, że sama konstrukcja instrumentu może narzucać pewne ograniczenia. Coś w tym jest.
W przeciwieństwie do pianina, gdzie każdy dźwięk jest rozmieszczony liniowo i logicznie, gitara bardziej „uczy” pamięci mięśniowej niż świadomego budowania harmonii. Z tego powodu wielu artystów – od Pat’a Metheny’ego po Tosina Abasiego – eksperymentuje z alternatywnymi strojeniami, instrumentami wielostrunowymi czy nawet pisaniem muzyki bez gitary, by wyzwolić się z tych schematów. A Anastasio potwierdził tylko te spostrzeżenia.
W najnowszym wywiadzie w podcaście Wong Notes, prowadzonym przez Cory’ego Wonga, Trey Anastasio przyznał, że coraz częściej podczas komponowania odchodzi od gitary, żeby później układać lepsze partie gitarowe. Wyjaśnił też, dlaczego tak się dzieje (spisane przez Guitar World):
Powód, dla którego cała muzyka gitarowa brzmi tak samo, jest prosty — ludzie zawsze układają dłonie w ten sam sposób. Gitara jest dziwnie zbudowana, z jedną struną w złym miejscu, więc wszyscy ciągle grają ten sam szajs
Jak tłumaczy, ograniczenia konstrukcyjne instrumentu prowadzą do powtarzalnych schematów:
To wszystko jest kwadratowe, zamknięte w pudełku. Dlatego teraz piszę całą muzykę gitarową na pianinie — tak jak kiedyś. Kiedy wszystko jest już nagrane, brzmi to bardzo melodyjnie i niezwykle oryginalnie — zupełnie inaczej niż jakakolwiek muzyka gitarowa, jaką dotąd słyszałem
Anastasio podkreśla, że jego podejście wynika z fascynacji twórczością Briana Maya, Roberta Frippa, ale też muzyką klasyczną:
Kochałem Briana Maya. Byłem obsesyjnie zapatrzony w Queen. Queen, Zeppelin, Fripp, Broadway, muzyka klasyczna, Ravel — to wszystko się we mnie połączyło. Pisałem te akordy i melodie na pianinie… Brzmienie, którego szukałem, to środek pasma, długie wybrzmiewanie, coś, co przypomina głos


