Paul Daniel „Ace” Frehley, współzałożyciel i pierwszy gitarzysta legendarnego zespołu Kiss, zmarł 16 października 2025 roku w Morristown w stanie New Jersey, w wieku 74 lat. Kilka tygodni wcześniej doznał upadku w swoim studiu, który początkowo wydawał się niegroźny. Wkrótce potem jego stan gwałtownie się pogorszył – lekarze stwierdzili krwotok mózgowy. Pomimo intensywnej opieki, artysta nie odzyskał przytomności i odszedł w otoczeniu rodziny.
Ace Frehley był gitarzystą, który odcisnął trwały ślad na historii muzyki rockowej. Jego gra była pełna przestrzeni, melodii i spontanicznej energii. Choć sam często podkreślał, że nie miał formalnego wykształcenia muzycznego, potrafił stworzyć brzmienie, które stało się rozpoznawalne od pierwszego dźwięku. Wraz z Paulem Stanleyem, Gene’em Simmonsem i Peterem Crissem założył w 1973 roku Kiss – zespół, który zrewolucjonizował pojęcie rockowego spektaklu. Makijaż, kostiumy, dym wydobywający się z gitary i płonące solo – Frehley był sercem tego widowiska, a jego gitarowy ton do dziś stanowi punkt odniesienia dla wielu muzyków.
Jego solowy album z 1978 roku, wydany równolegle z krążkami pozostałych członków Kiss, okazał się największym sukcesem komercyjnym z całej czwórki. Piosenka „New York Groove” trafiła na listy przebojów i na trwałe wpisała się w kanon rockowych hymnów końca lat 70. Po odejściu z Kiss w 1982 roku kontynuował karierę pod własnym nazwiskiem i w projekcie Frehley’s Comet, a w latach 90. powrócił do zespołu na fali reunion tour, przypominając światu, kto był jednym z filarów klasycznego brzmienia Kiss.
Do końca pozostał aktywny – jego ostatni album „10,000 Volts” ukazał się w 2024 roku i zebrał bardzo dobre recenzje, pokazując, że mimo wieku nie stracił pasji ani gitarowej iskry. W 2014 roku wraz z kolegami z oryginalnego składu został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame.
Ace Frehley był i pozostanie jednym z tych muzyków, którzy nie tylko grali na gitarze, ale zespolił ją ze sobą w sposób nierozerwalny. Jego brzmienie, proste, pełne mocy i emocji, wciąż brzmi w świadomości tysięcy gitarzystów, którzy dzięki niemu sięgnęli po instrument. Odszedł „Spaceman”, dryfujący między dźwiękami i światłem reflektorów. Rockowy kosmos bez niego będzie ciemniejszy, ale jego muzyka nie przestanie świecić.
W wywiadzie dla magazynu Anti Hero z 2024 roku Ace Frehley sam podsumował swoje dziedzictwo:
Muszę powiedzieć, że prawie każdy gitarzysta, którego spotykam — co najmniej 75%, jeśli nie więcej — mówi mi: ‘Sięgnąłem po gitarę dzięki tobie. Kiedy usłyszałem album Alive!, to był ten moment, w którym postanowiłem kupić gitarę i zacząć uczyć się twoich utworów.’ To będzie w gruncie rzeczy moje dziedzictwo: że potrafiłem przejść od supergrupy takiej jak KISS do bycia odnoszącym sukcesy artystą solowym
R.I.P. Ace












