Na ulicach Los Angeles pojawił się wynalazek, który przesuwa ideę „travel guitar” w zupełnie nowy, lekko absurdalny wymiar. Bike guitar, czyli hybryda roweru i gitary elektrycznej, zaczęła robić furorę w mediach społecznościowych, wprawiając przechodniów w autentyczne osłupienie.
Za projektem stoją muzycy z pop-funkowej formacji Undecided Future oraz meksykańscy lutnicy z Olmos Guitarras. Te dwie ekipy połączyły siły i… stalową ramę roweru z gitarą o futurystycznym, niemal pirackim wyglądzie. Podstrunnica wysunięta do przodu przypomina maszt z dziobową figurą statku, a całość wygląda jak skrzyżowanie performance artu z ulicznym instrumentem.
Co najważniejsze – to nie jest tylko efektowna rzeźba. Bike guitar jest w pełni użytkowa. Pod siodełkiem zamontowano miniaturowy wzmacniacz Marshall MS-2, całość ma killswitch do szybkiego włączania i wyłączania dźwięku w trakcie jazdy, a za brzmienie odpowiada pojedynczy humbucker Seymour Duncan. Struny są osadzone w mostku inspirowanym Tune-O-Matic z tremolem, co – biorąc pod uwagę formę instrumentu – brzmi niemal surrealistycznie, ale działa.
Dla Olmos Guitarras metalowe konstrukcje to żadna nowość. W ich katalogu od dawna pojawiają się Superstraty, Explorery i inne klasyczne kształty zbudowane na stalowych ramach. Bike guitar jest jednak najbardziej radykalnym rozwinięciem tej filozofii – i jednocześnie idealnym paliwem do viralowych klipów.
Nic dziwnego, że media społecznościowe Undecided Future w dużej mierze kręcą się dziś wokół tego jedynego w swoim rodzaju środka transportu. W jednym z nagrań muzycy, mijając przechodnia, rzucają prowokacyjne pytanie:
Ej, to jest rower czy gitara?
Na co jadący na instrumencie gitarzysta odpowiada bez mrugnięcia okiem:
Nie wiem, to ty mi powiedz
Po czym wyciąga soczysty riff, nie przestając pedałować.
Jeszcze lepsza scena rozgrywa się na Venice Beach, gdzie przejeżdżająca bike guitar sprawia, że bezdomny mężczyzna zrywa się na nogi i krzyczy:
Czy wy mówicie serio? Wciągajcie to na scenę!
Zespół zdaje się, że posłuchał rady przypadkowego świadka i stara się zdyskontować ten sukces na socjalach. W swoich filmikach regularnie oznacza festiwal Coachella, i kto wie, czy życzenie przypadkowego widza nie spełni się w 2026 roku…?


