Pierwsi o hologramowych występach mówili członkowie KISS, poddając się nawet skrupulatnemu filmowaniu podczas swoich ostatnich koncertów. Jednak to brian May ponownie rozpalił wyobraźnię fanów Queen, sugerując, że zespół może pójść tym tropem i przygotować widowisko hologramowe – być może nawet w futurystycznej arenie The Sphere w Las Vegas.
Pomysł budzi entuzjazm, ale i wiele znaków zapytania. Freddie Mercury nie żyje, więc nie można odtworzyć jego ruchów i głosu za pomocą 'motion capture’. Pozostaje więc wykorzystanie archiwalnych materiałów lub awatar stworzony przez sztuczną inteligencję. Drugi problem to John Deacon, który od końca lat 90. wycofał się z życia publicznego. Nie wiadomo, czy zgodziłby się na udział w projekcie, choćby wirtualnie.
Brian May przyznał w rozmowie opublikowanej w serwisie The Big Issue, że nowoczesna technologia daje dziś możliwość stworzenia wrażenia, jakby oryginalny skład Queen — z Freddiem Mercurym i Johnem Deaconem — znów stał razem na scenie. May podkreślił emocjonalny wymiar takiego projektu, mówiąc (cytujemy za Music Radar):
Freddie wciąż żyje poprzez muzykę, której cały czas słuchamy. W pewnym sensie John również jest z nami w ten sam sposób, a teraz mamy tak wiele innych możliwości…
May zdradził, że idea immersyjnego show, które pozwoliłoby publiczności poczuć się jak na koncercie oryginalnego składu Queen, wyjątkowo go fascynuje.
W takich miejscach jak The Sphere w Las Vegas można bardzo wiernie oddać doświadczenie tego, jak to było, kiedy byliśmy Freddie, John, Brian i Roger. I ten pomysł naprawdę mi się podoba
May przypomniał, że już od lat podczas koncertów Queen z Adamem Lambertem wykorzystuje technologię, by symbolicznie „zaprosić” Freddiego na scenę.
W naszych koncertach od bardzo dawna wykonuję Love of My Life. A na końcu Freddie pojawia się i dołącza do mnie na ekranie. To było bardzo prosto zrobione, ale to sposób na włączenie Freddiego — i myślę, że możemy pójść o wiele dalej
Gitarzysta zdradził, że potencjalny projekt nie miałby być jedynie archiwalnym pokazem, ale nowym kreatywnym przedsięwzięciem:
To nie byłoby tylko odtwarzanie starych nagrań. Chodziłoby o stworzenie Queen tak, jakbyśmy tworzyli ją dzisiaj. Bardzo podoba mi się myśl, że moglibyśmy znów być oryginalnym Queen
Być może jest to sposób na zachowanie dziedzictwa Queen w epoce wirtualnego koncertowego świata. I przedstawienie tego zespołu młodemu pokoleniu, które urodziło się już po śmierci Freddiego. Jedno jest pewne: jeśli projekt dojdzie do skutku, może być jednym z najbardziej przełomowych widowisk w historii rocka.


