Brian May postanowił zabrać głos w dyskusji o rzekomym „końcu ery gitary”. W rozmowie z serwisem Louder Sound muzyk stanowczo odrzucił tezę, że gitarowa muzyka traci na znaczeniu.
Narracja o „końcu ery gitary” pojawiła się szczególnie głośno w latach 2010–2017, gdy sprzedaż instrumentów wyraźnie spadła, a takie marki jak Gibson czy Fender zaczęły raportować kryzys finansowy. Równocześnie zmieniły się trendy w muzyce popularnej — na listach przebojów dominował hip-hop i EDM, a gitara coraz rzadziej była obecna w radiu czy mainstreamowym popie. To wystarczyło, by niektórzy zaczęli mówić o „śmierci gitary”, choć w rzeczywistości instrument po prostu przeniósł się do innych gatunków i nowych przestrzeni.
We wspomnianym wywiadzie Brian May powiedział:
To niedorzeczne. Ludzie mówią o tym, że gitarowa muzyka umarła, ale ona zawsze będzie z nami. Jest głęboko zakorzeniona w naszej psychice
May podkreślił także, że siła gitary tkwi w jej wyjątkowej bliskości do ludzkiego głosu:
Gitara jest bardzo podobna do ludzkiego głosu i to właśnie czyni ją nieśmiertelną! Dlatego ludzie wyrażają siebie poprzez gitarę tak samo, jak poprzez głos. Nie sądzę, by gitary miały odejść w zapomnienie!
Pandemia COVID-19 dodatkowo przyczyniła się do boomu na instrumenty – w tym okresie miliony osób na całym świecie sięgnęły po gitarę, co zaowocowało powiększeniem globalnej społeczności muzyków-amatorów.
Słowa gitarzysty Queen pokrywają się także z danymi z rynku muzycznego, które potwierdzają rosnące zainteresowanie instrumentem. Prognozy wskazują, że wartość globalnego rynku gitar wzrośnie do około 6 miliardów dolarów w 2025 roku. Jednocześnie dane pokazują, że sprzedaż gitar elektrycznych przewyższa akustyczne w stosunku 2:1, co świadczy o wciąż żywej popularności rocka i bluesa.



