Zmiana na stanowisku CEO w Fenderze to zawsze wydarzenie, które uważnie śledzi gitarowa społeczność. Tym razem stawka jest wyjątkowo wysoka: stery w Fender Music Corporation obejmuje Edward „Bud” Cole – wieloletni szef Fender Asia Pacific, muzyk z krwi i kości i człowiek, który stoi za renesansem Fender Japan. Jeśli wierzyć jego zapowiedziom, rok 2026 może okazać się jednym z najważniejszych w historii marki.
Edward Cole przejmuje funkcję szefa Fendera po Andym Mooneyu, który po dekadzie odchodzi na emeryturę. Dla nowego CEO to moment symboliczny. Cole powiedział kilka słów na ten temat, co przytacza serwis Guitar World:
To niesamowicie pokorne uczucie. To ogromna odpowiedzialność. Poza narodzinami moich córek nie potrafię wskazać chwili, która dałaby mi więcej radości
Co ciekawe, jego pierwsza rozmowa kwalifikacyjna po studiach… była właśnie w Fenderze – i zakończyła się odmową.
Wróćmy jednak do tematu. Z punktu widzenia gitarzystów najważniejsze jest to, co Cole wnosi do firmy. Przez ponad dekadę odbudowywał oddział Fender Japan, zamieniając go w jedno z najbardziej kreatywnych i pożądanych ogniw całej korporacji. To za jego kadencji powstał flagowy sklep Fender w Tokio – jedyny taki na świecie – oraz wiele odważnych projektów Made in Japan, które wyraźnie wychodziły poza klasyczne schematy. Cole jest też aktywnym muzykiem i songwriterem, co – jak sam podkreśla – wpływa na jego sposób myślenia o produktach i artystach.
Zapowiedzi na najbliższe lata brzmią ambitnie:
Myślę, że 2026 zapisze się w historii jako jeden z najbardziej ekscytujących i interesujących lat dla Fendera
I raczej nie są to puste słowa. Rok 2026 to 75-lecie Telecastera i Precision Bassa oraz 80-lecie samej firmy. Fender szykuje limitowane modele w całym katalogu, a niewykluczone, że rozwiązania znane dotąd głównie z Fender Japan trafią szerzej na rynki globalne.
Cole jasno sygnalizuje też, że Fender będzie mocniej inwestował w społeczność i doświadczenie, nie tylko w sam produkt. Media społecznościowe są ważne, ale fizyczne przestrzenie – jeszcze ważniejsze:
Flagowe sklepy to potężne centra marki i społeczności. To nie tylko miejsca sprzedaży, ale przestrzenie edukacji, doświadczeń i spotkań
Wiele wskazuje na to, że po Tokio przyjdzie czas na kolejne lokalizacje, być może w USA i Europie, a także na duże wydarzenia w stylu Fender Experience – może czegoś w rodzaju gitarowego mini-NAMM dla fanów i muzyków.
Żeny nie było tak słodko, pamiętajmy, że w dzisiejszych czasach nie brakuje wyzwań. Fender, podobnie jak cała branża, mierzy się z rosnącymi kosztami, cłami i niepewną sytuacją gospodarczą. Cole podkreśla pragmatyczne podejście:
Wszyscy poruszamy się dziś w warunkach niepewności ekonomicznej. Skupiamy się na elastyczności, dywersyfikacji produkcji i inwestowaniu w innowacje, pozostając jednocześnie dostępnymi dla muzyków
Ważnym wątkiem przyszłości jest też sztuczna inteligencja. Fender chce być jednym z liderów tych zmian, a Cole nie ukrywa entuzjazmu:
Głęboko wierzę, że AI stworzy dla muzyków możliwości, których dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić – w nauce, tworzeniu i nagrywaniu
Dla gitarzystów to sygnał, że w nadchodzących latach marka może być nie tylko producentem instrumentów, ale realnym, wielopłaszczyznowym partnerem w muzycznej drodze.



