19 sierpnia 2025 roku Tauron Arena w Krakowie zamieniła się w świątynię metalu. Wieczór rozpoczął Kerry King, który wraz ze swoim zespołem rozgrzał publiczność dawką bezkompromisowego thrashu, łącząc świeże kompozycje z albumu „From Hell I Rise” z nieśmiertelnymi klasykami Slayera. Była to idealna rozbiegówka przed tym, co miało nadejść.
Gojira od pierwszych minut udowodniła, że należy do absolutnej światowej czołówki. Perfekcyjne brzmienie, znakomite światła i akustyka sali oraz doskonała forma sprawiły, że koncert można określić mianem kompletnym. Francuzi sięgnęli po materiał z kilku etapów swojej kariery – od „From Mars to Sirius”, przez „Magma”, aż po „Fortitude”. Publiczność miała okazję usłyszeć także wyjątkowe perełki: brutalnie przearanżowany rewolucyjny hymn „Mea culpa (Ah! Ça ira!)” czy wzruszający hołd dla Ozzy’ego Osbourne’a w postaci „Under the Sun/Every Day Comes and Goes” Black Sabbath.
Jednak najbardziej pamiętnym momentem koncertu okazał się gest Mario Duplantiera. Perkusista, uzbrojony w tabliczki z pytaniami po polsku, żartobliwie podkręcał publiczność – o podwójną stopę, o wytrzymałość na pięć minut nieustannej perkusyjnej młócki… aż wreszcie pojawiło się pytanie, czy chcemy gościa na scenie. I wtedy Joe Duplantier zaprosił do wspólnego wykonania „From The Sky” Wacława „Vogga” Kiełtykę z Decapitated. To właśnie chyba ten moment – polski akcent w międzynarodowej metalowej uczcie – wywołał najgłośniejszy aplauz wieczoru.
Joe nie krył, że Gojirę i Polskę łączy szczególna więź – od debiutanckiego występu nad Wisłą w 2010 roku grupa odwiedziła nasz kraj już siedemnaście (!) razy. Krakowski koncert potwierdził, że ta relacja ma w sobie coś wyjątkowego. Gojira dała występ, który śmiało można uznać za kandydata do miana koncertu roku. Brutalny, piękny i pełen szczerego kontaktu z fanami – a dzięki Voggowi na scenie, także niepowtarzalny.


