Pół wieku temu Guitar Magazine opublikował wywiad z jednym z największych gitarzystów jazzowych wszech czasów. Przypomnijmy sobie tę postać, bo żadne z jego słów nie straciło na aktualności. No i kto wie, czy współczesna fala instagramowych „modern guitar players” nie ma czegoś wspólnego z Joe Passem, biorąc pod uwagę czas spędzony z gitarą w młoym wieku…
Joe Pass odszedł w maju 1994 roku. Zdążył nagrać dziesiątki albumów, zagrać u boku Oscara Petersona, Elli Fitzgerald i Duke’a Ellingtona, i udowodnić serii „Virtuoso”, że gitara jazzowa może brzmieć jak cała orkiestra zagrana przez jedną parę rąk. Ale zanim stał się legendą, był dzieckiem robotnika ze stalowni w Johnstown w Pensylwanii, któremu ojciec kazał ćwiczyć siedem godzin dziennie — bez pytania o zdanie.
Wywiad opublikowany w Guitar Magazine w czerwcu 1974 roku to jeden z tych tekstów, które nie mają daty ważności. Wracamy do niego, bo uważamy, że warto (za: Prepared Guitar).
Zacznijmy od początku. Pass nie ćwiczył dlatego, że chciał. Ćwiczył, bo nie miał wyjścia:
Zacząłem, gdy miałem dziewięć lat, i do dziewiątego i pół, dziesiątego roku życia robiłem siedem lub osiem godzin ćwiczeń dziennie. Dwie godziny o szóstej rano, przed szkołą, kolejne dwie zaraz po powrocie, a potem cztery godziny wieczorem przed snem. Tak było do czternastego, piętnastego roku życia. Nie lubiłem tego — nienawidziłem tego — ale ojciec był nieugięty. Zobaczył, że coś się dzieje, i po prostu pchał do przodu
Ojciec — człowiek, który sam nie grał na żadnym instrumencie — stosował metodę całkowicie intuicyjną i bezlitośnie skuteczną. Włączał radio w niedzielę rano, prosił Joe’ego, żeby skopiował to, co gra gitarzysta, a gdy mu nie wychodziło, dawał kolejne zadanie: zagraj jakąś melodię i nie zostawiaj luk.
Mówił: «Wypełnij to; nie zostawiaj żadnych przestrzeni.» To znaczyło: graj wszystkie przebiegi między frazami melodii
Pass przyznaje, że całą winę za swoją technikę — i całą wdzięczność — składa właśnie ojcu:
Myślę, że musisz zaczynać młodo — w wieku dziewięciu, ośmiu, siedmiu lat. Naprawdę w to wierzę. Bo dla mnie byłem otwarty na wszystko i cokolwiek się działo na instrumencie, stawało się częścią mojej muzyki. Dlatego myślę, że trzeba pchać dzieci do przodu, jeśli widzi się talent. On zasługuje na całe uznanie za to, jak gram
Kiedy Pass mówi o technice, nie mówi o popisach. Mówi o słyszeniu. Jego recepta na „szybkość i czystość” jest prostsza niż ktokolwiek mógłby się spodziewać:
Ludzie mówią: «Brzmi szybko i czysto» — to tak naprawdę nie jest tak szybkie, jak myślisz. To dlatego, że twoje palce i głowa wiedzą, dokąd idą. Powinieneś być w stanie nucić to, co grasz. Nie śpiewam na głos, ale jest to w głowie — musisz mieć melodyczną myśl
Jego wpływy to jeden z ciekawszych fragmentów wywiadu. Pass słuchał Django Reinhardta i Charliego Christiana, ale zamiast kopiować gitarzystów — uczył się od saksofonistów i pianistów:
Zacząłem się skłaniać ku słuchaniu pianistów — Buda Powella, Al Haiga i Arta Tatuma. Potem słuchałem wielu saksofonistów — Charliego Parkera, Dizzy’ego, Stana Getza, Colemana Hawkinsa — i byłem bardziej pod wpływem saksofonistów niż kogokolwiek innego. Nie kopiowałem żadnego gitarzysty nuta po nucie. Ale kopiowałem Charliego Parkera nuta po nucie
Na temat kostki i techniki prawej ręki Pass mówi:
Zawsze używam tego samego rodzaju. To właściwie pół kostki — kostka złamana na dwie części. Średnio-cienka, nie miękka, ale elastyczna. Ale bardzo dużo używam też palców, i kostki razem z palcami. Z palcami nie jest tak szybko, ale myślę, że kontakt ręki z instrumentem jest lepszy niż kostka
Na koniec wywiadu pada pytanie, które często zadaje się muzykom na tournée — czy nie jest zmęczony? Pass odpowiada z rozbrajającą prostotą:
Muzyka jest dla mnie ważna, to sposób, w jaki zarabiam na życie, i lubię to, i lubię grać. Ale to nie jest najważniejsza rzecz w moim życiu, jest nią moja rodzina
Joe Pass urodził się 13 stycznia 1929 roku. Udzielił tego wywiadu, mając 45 lat, z dorobkiem, który większość gitarzystów mogłaby uznać za szczyt kariery — a miał przed sobą jeszcze dwie dekady nagrywania.


