Kerry King nie zamierza wywracać do góry nogami formuły, którą stworzył na swoim pierwszym solowym albumie. Gitarzysta Slayer zapewnia, że jego druga płyta będzie naturalną kontynuacją From Hell I Rise, ale jednocześnie zapowiada materiał, który – jego zdaniem – może naprawdę mocno uderzyć.
„Wszyscy, którzy byli moimi fanami, polubią tę płytę”
Podczas podcastu 100 Songs That Define Heavy Metal, prowadzonego przez Briana Slagela, szefa Metal Blade Records, Kerry King opowiedział o przygotowaniach do drugiego solowego albumu. Muzyk nie chciał zdradzić zbyt wiele, ale jego entuzjazm jest wyraźny.
Jestem tym podekscytowany. W moim obozie dzieje się tak wiele, tak wiele fajnych rzeczy związanych z tą płytą. [Producent] Josh Wilbur robi ją ponownie, ale mój wydawca znokautowałby mnie, gdybym zdradził za dużo. Ale myślę, że to wspaniałe rozwinięcie pierwszego albumu. Myślę, że wszyscy, którzy byli moimi fanami przez całą moją historię, polubią ją w całości. Intro jest dla mnie jednym z najlepszych intro, jakie kiedykolwiek wymyśliłem, więc nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć, co ludzie powiedzą, kiedy płyta się ukaże. To pewniak. Ona jest, kurwa, miażdżąca
Pierwszy solowy album Kinga, From Hell I Rise, ukazał się w maju 2024 roku nakładem Reigning Phoenix Music. Wszystkie kompozycje na płytę napisał sam gitarzysta, a materiał został nagrany w 2023 roku w Henson Recording Studios w Los Angeles.
Drugi album ma powstać w podobnym duchu. King już wcześniej mówił, że nie zamierza na siłę szukać nowych kierunków.
Nie wiem. Myślę, że punk został całkiem dobrze wykorzystany na From Hell I Rise, od ‘Everything I Hate About You’ po ‘Two Fists’ – dwa bardzo różne style punkowe. Więc nie zdziwiłoby mnie, gdyby pojawił się ponownie, bo jest częścią mojej historii. I myślę, że ogólnie rzecz biorąc, moją myślą byłoby po prostu zrobić rozwinięcie tego, czym jest From Hell I Rise, po prostu dalej robić [rzeczy w ten sam sposób], zobaczyć, jak brzmi kolejnych 10 czy 12 [utworów]
Josh Wilbur znów za konsoletą. „Był jak szósty członek zespołu”
Jednym z powodów, dla których King chce ponownie pracować z Joshem Wilburem, jest wyjątkowa chemia między gitarzystą a producentem. Wilbur ma na koncie współpracę m.in. z Korn, Lamb of God, Avenged Sevenfold i Bad Religion.
King określa go wręcz mianem dodatkowego członka zespołu.
Wielu muzyków mówi, że jest jak dodatkowa osoba w zespole; on był jak członek numer sześć. I naprawdę nim był. Jego umiejętności przy zestawie Pro Tools – jest tak szybki. Siadał przy swoim komputerze, a ja po prostu siedziałem z gitarą, próbując wymyślić, jak zagrać coś lepiej. A on robił coś na swoim komputerze i był, kurczę, bam, bam, bam, bam, bam, bam. ‘Co powiesz na to?’. A ja: ‘Nawet nie wiem, gdzie jesteś’. Jest tak szybki i tak dobry, że nie wiedziałem, co zrobił. Musiał mi to pokazać, a ja mówiłem: ‘Tak, brzmi świetnie’. Ale nie byłem w stanie nadążyć za tym, co robił
Wilbur nie ograniczał się przy tym do technicznej strony produkcji. Jeszcze przed rozpoczęciem nagrań znał materiał i proponował własne rozwiązania aranżacyjne.
Jego umysł pracuje milion mil na godzinę i zdecydowanie dobrze poznał piosenki, zanim je nagraliśmy. Przyszedł z sugestiami przed ostatnim tygodniem prób i [ja] większość z nich odrzuciłem, ale zachowaliśmy jedną czy dwie. To znaczy, jestem otwarty na pomysły – zazwyczaj sam już o nich pomyślałem, ale on miał kilka, których ja nie miałem. Pomyślałem: ‘Podoba mi się to. Nie mogę uwierzyć, że sam na to nie wpadłem’. Więc tak, był bardzo zaangażowany, bardzo fajny facet. Uwielbiałem z nim pracować, a on uwielbiał pracować z nami. Mamy więc nadzieję, że nasze okna czasowe zgrają się tak, żebyśmy obaj byli wolni [na nagranie drugiego albumu]
Skład solowego zespołu Kinga pozostaje imponujący. Oprócz niego i Oseguedy znajdują się w nim gitarzysta Phil Demmel (Machine Head, Vio-lence), basista Kyle Sanders (Hellyeah) oraz perkusista Paul Bostaph (Slayer).


