Marcin Patrzałek to jest naprawdę nasz skarb narodowy. Dobro, z którego powinniśmy być dumni bardziej niż ze wszystkich polskich celebrytów razem wziętych. Jeśli uzmysłowimy sobie co osiagnął własną pracą, pasją, wizją i talentem, nie będzie żadnych watpliwości, że jest postacią, stojącą w tym samym szeregu co Tim Henson, Plini, czy Asato. Po prostu współtworzy światowy creme de la creme nowoczesnej gitary. I w tych właśnie okolicznościach Marcin opublikował kilka dni temu nowy klip, w którym po swojemu gra i tłumaczy czym jest muzyka.
W filmiku, który publikujemy poniżej, Marcin być może trochę nas kokietuje, mówiąc, że przez lata, cokolwiek by nie zrobił i nie zagrał, wielu mówiło, że to fake, że tak się nie da, że gdzieś tu jest oszustwo. Być może tak było, ale nie to jest istotne. Tak naprawdę, chodziło o pretekst, by ponownie pokazać światu (bo Marcin ma oglądalność światową) coś fenomenalnego, pod hasłem „jak działa muzyka”. I Marcin zrobił to w swoim stylu – na tyle efektownie, że ponownie kilkoro z nas zaliczy opad szczęki.
A „one man show” w poniższym klipie polega na tym, że Patrzałek gra wszystkie elementy swojego warsztatu i stylu, po kolei dołączając je jeden po drugim. Zaczyna od ostinato na strunch basowych, potem dochodzi prosty rytm, potem harmonia, potem melodia, potem ozdobniki rytmiczne i robi się naprawdę oszałamiająco. Okej, momentami słychać tam delikatny sampel perkusyjny, ale generalnie wszystko jest wyprodukowane w formie występu live i okraszone świetnym komentarzem Marcina, który snuje nad swoim wykonem krótką opowieść o muzyce.
A teraz dosyć już zachwytów. Posłuchajcie tego sami:


