Steve Vai był w domu Eddiego Van Halena, siedział w jego studiu 5150 i słuchał wielu rzeczy, które Ed nagrywał sam w swoim sanktuarium. To, co tam usłyszał, jest czymś wyjątkowym i być może część tego usłyszymy na nadchodzącej, pośmiertnej płycie Van Halen
Kiedy Eddie Van Halen odszedł w 2020 roku, zostawił po sobie coś, o czym większość fanów nie miała pojęcia — całą bibliotekę taśm. Setki a może tysiące godzin nagrań z domowego studia 5150, zarejestrowanych bez overdubów, bez produkcji, bez myśli o wydaniu. Tylko gitarzysta, instrument i magnetofon szpulowy. Alex Van Halen stanął przed pytaniem, które nie ma prostej odpowiedzi: co z tym zrobić i komu zaufać przy przeglądaniu tego skarbu?
Steve Vai był jednym z niewielu, którym Eddie za życia pokazał, co kryje się za zamkniętymi drzwiami jego studia. Vai wspomina to z wyraźnym wzruszeniem:
Byłem kiedyś w domu Edwarda, w jego studiu. Zaprosił mnie. Miał pokój wypełniony taśmami — wyjmował je i słuchaliśmy razem. Po prostu siadał i nagrywał, i grał. I słuchałem tego wszystkiego, i powiem wam — nikt nie gra tak, jak gra w swoim pokoju, sam. To była cała biblioteka taśm. Niesamowite rzeczy
Steve przyznaje, że już wtedy namawiał Eddiego do wydania solowego albumu. Ten jednak miał na to własną odpowiedź:
Powiedziałem: «Czemu nie nagrasz solowej płyty?» Ale on zawsze uważał, że Van Halen to są jego solowe płyty
Alex Van Halen potwierdził w 2023 roku, że do przejrzenia archiwum — szacowanego na ponad 3000 taśm — zaprosił Steve’a Lukathera. Gitarzysta Toto pełni rolę „muzycznego powiernika”, który ma pomóc wyłowić z tego oceanu nagrań to, co warto pokazać światu. Vai nie ma co do tego wyboru żadnych zastrzeżeń — wręcz przeciwnie:
Jestem naprawdę zadowolony, że Alex współpracuje z Luke’em. Spośród wszystkich, których znałem przez lata, Luke i Edward byli najbardziej związani
Wybór Lukathera nie jest przypadkowy. Przyjaźń między nim a Eddiem trwała ponad 40 lat — obaj urodzeni 6 października, połączeni wzajemnym podziwem i wspólnymi sesjami studyjnymi. Lukather gościł między innymi na płycie Van Halen „Balance” z 1995 roku przy okazji nagrania „Can’t Stop Loving You”. Trudno wyobrazić sobie kogoś, kto lepiej rozumie, co Eddie chciał powiedzieć gitarą.


