Warren Haynes (nie musimy go chyba przedstawiać…?) w rozmowie z youtube’owym kanałem Blues Rock Review podkreślił, że najwyższą formą artystycznego spełnienia jest odnalezienie własnego, natychmiast rozpoznawalnego brzmienia. Jak zaznaczył, wszyscy jego muzyczni idole mieli wspólną cechę – wystarczyło kilka dźwięków, by było wiadomo, kto gra.
Warren Haynes od dekad uchodzi za jednego z najważniejszych gitarzystów sceny blues-rockowej i jam bandowej. Zyskał rozgłos jako członek The Allman Brothers Band, z którymi współtworzył cenione albumy i koncertowe improwizacje. Od lat nagrywa solowo, ale przede wszystkim prowadzi słynny zespół Gov’t Mule, słynący z eklektycznych nagrań łączących bluesa, rock, funk i psychodelic.
We wspomnianym wywiadzie dla Blues Rock Review Warren Haynes powiedział:
Każdy muzyk, który chce być jak najlepszy, powinien szukać własnego głosu. Największe osiągnięcie to sytuacja, w której inni rozpoznają cię po brzmieniu – i to jest największy komplement. Moi ulubieni gitarzyści zawsze mieli coś takiego. Gdy tylko ich słyszałem, od razu wiedziałem, kto to jest. Jeśli uda ci się to osiągnąć, masz coś naprawdę wyjątkowego
Haynes kontynuował:
Ale jest tysiąc powodów, dla których warto grać na gitarze, tysiąc podejść do gry na gitarze. Są ludzie, którzy patrzą na gitarę zupełnie inaczej niż ja, i to wszystko jest piękne. Nie ma nic złego w żadnym z tych podejść, ale myślę, że dla mnie dążenie do sytuacji, w której ktoś wie, że to ja, kiedy gram, jest naprawdę ważne
Choć wielu gitarzystów spędza lata na próbach wiernego odwzorowania stylu swoich idoli, Haynes zaznacza, że naśladowanie nigdy nie daje pełnego efektu – nawet gdy używa się tego samego sprzętu. Jego zdaniem prawdziwa satysfakcja przychodzi dopiero wtedy, gdy uda się zbudować unikalną tożsamość dźwiękową.


