Steve Morse, legenda gitary znana z pracy w Deep Purple czy Dixie Dregs, stanął ostatnio przed nietypowym wyzwaniem – dodać odrobinę wirtuozerii do jednego z największych hitów Coldplay, „Fix You” z 2005 roku. Wszystko w ramach drugiej odsłony serii Punch In with the Pros na youtube’owym kanale American Musical Supply.
Wcześniej Steve Morse zaprezentował własną interpretację klasyka Jeffa Becka, tym razem jednak zmierzył się z pop-rockowym przebojem brytyjskiej grupy, próbując nadać mu gitarowy charakter. Do zadania wykorzystał swoją sygnowaną gitarę Music Man, wywodzącą się z jego słynnej „FrankenTele”, oraz wzmacniacz Engl 20W.
Przed wejściem w nagranie Morse uważnie wsłuchiwał się w utwór. Gdy rozbrzmiał pierwszy akord klawiszy, przesunął palcami po gryfie, mówiąc: „Muszę znaleźć tonację!”
Morse przyznał, że jego podejście do aranżacji różni się od typowo popowej produkcji:
Kiedy trzymasz się tego super diatonicznego klimatu, jako gitarzysta próbowałbym zrobić wszystko, by nadać temu inną tożsamość. Oczywiście nie jestem artystą popowym, nie opieram swojego życia na tym, co się sprzeda. Producent zakłada, że wokale i teksty sprzedadzą całość i pewnie chce, żeby gitara była ograniczona. Ale i tak spróbuję coś przemycić, żeby dodać osobowość
Podkreślił również, że nie chce iść utartymi ścieżkami typowych sesyjnych muzyków:
Studyjny gitarzysta może być zmuszony, żeby grać bezpiecznie. Ja wolę eksplorować. Najlepsze pomysły znajdujesz, kiedy myślisz: ‘Hmm, ciekawe co by było, gdyby…’
W trakcie nagrania Morse próbował różnych rozwiązań – od imitowania pedal steel (granie na przetworniku mostkowym z użyciem potencjometrem tonu), po bardziej klasyczne melodie. Ostatecznie zdecydował się na fragment tappingowy i dialogową grę z linią wokalną w refrenie, która wprowadziła słuchacza do samego solo.
Choć wykonanie nie jest perfekcyjne, właśnie ta naturalność nadaje mu autentyczności. Sam gitarzysta tłumaczył swoje podejście w prostych słowach:
Najważniejsze to omijać wokal – jeśli zagrasz nad nim, przegrasz. Trzeba myśleć melodyjnie. W takim utworze nikt nie chce słyszeć riffów, ludzie chcą czegoś, co mogą zanucić albo zagwizdać. Muszą być małe muzyczne perełki – a przy tak typowych zmianach akordów prawie wszystko może zadziałać


