Autor: Maciek Warda
Miniwzmacniacz w miniteście. Jego waga i wymiary pozwalają traktować go jako najmniej uciążliwego towarzysza naszych podróży, który – jak na takie maleństwo – brzmi całkiem przyzwoicie.


Wzmacniacz daje w sumie 1 W mocy przy zasilaniu dziewięciowoltową baterią i 1,5 W, gdy zastosujemy zasilacz, ale uwaga: skuteczność tego urządzenia wyraża się m.in. w tym, że gdy włączymy go, jadąc busem na koncert, spokojnie usłyszymy to, co gramy – auto nie zakłóca niskich częstotliwości wydawanych przez głośniki, bo tych po prostu… nie ma! W domowym zaciszu będzie aż za głośno, więc spokojnie.
W miarę potrzeb można na tym maleństwie również poszaleć na przesterze! Danelectro Hodad posiada potencjometr Tone, którym wydatnie złagodzimy ostre tony i dodamy brzmieniu gitary więcej krągłości. Pokrętło Gain skutecznie realizuje wspomniany crunchowy przester, umożliwiający nieźle brzmiące powerchordy i czytelne solówki. Bardzo mało szumi, co jest również jego wyróżnikiem wśród podobnego sprzętu konkurencji.
Na czystym brzmieniu piecyk brzmi najlepiej i pozwala na wielogodzinne trenowanie bez obawy o zbyt plastikowe brzmienie. Nie polecam go jednak do gitar elektroakustycznych z przetwornikami piezo, bo wówczas może się okazać, że jasnych i suchych alikwotów będzie aż za dużo. Instrumentem idealnym dla Hodada jest elektryk z pickupem przy gryfie. W sytuacji, gdy nie chcemy przeszkadzać innym, wejście słuchawkowe (mały jack) zapewni nam transparentne brzmienie gitary, ale słuchawki musimy mieć swoje.
PODSUMOWANIE
Dla gitarzystów ceniących nietuzinkowy design retro powinna to być interesująca propozycja, zwłaszcza że jest zaskakująco niedroga i będzie cieszyć oko w każdym kącie naszego pokoju. Bardzo funkcjonalny gadżet.
Cena: 149 PLN
Sprzęt dostarczył: www.warwick.de
Strona producenta: www.danelectro.com











