Lipiec 1993, Beverly Hills. Slash siedzi przy barze z Keithem Richardsem, opowiada mu o sytuacji z Axlem i słyszy prostą odpowiedź, która zmienia wszystko. Przynajmniej na jakiś czas.
Latem 1993 roku Guns N’ Roses dobrnęli wreszcie do końca trasy Use Your Illusion — ponad dwa lata w drodze, tysiące kilometrów, setki hoteli… Slash wrócił do Los Angeles fizycznie i psychicznie wykończony. Dla wyobrażenia skali „zniszczeń” po tej trasie – po tych dwóch latach nieustającej balangi basista Duff McKagan dotarł do Seattle, gdzie jego trzustka była w stanie rozkładu — dosłownie. Ledwo go odratowano w szpitalu. Slash miał więcej szczęścia zdrowotnie, ale wewnętrznie był w nie lepszym miejscu. Z kolei Axl Rose przez ostatnie lata coraz bardziej odizolowywał się od reszty zespołu, a relacja między nimi była na granicy zerwania.
W tym momencie do Los Angeles przyjechali The Rolling Stones, żeby nagrywać „Voodoo Lounge” w domu producenta Dona Wasa. Slash dostał zaproszenie na kolację w Beverly Hills — razem z Keithem Richardsem, Ronniem Woodem i ich żonami. Przy barze doszło do rozmowy, którą Slash zapamiętał na resztę życia.
Siedziałem przy barze z Keithem i rozmawialiśmy — śmieszne — o narkotykach. Potem zapytał mnie, co się dzieje z Guns, i powiedziałem mu o sytuacji z Axlem. A Keith powiedział: «Nigdy nie odchodzisz.» Długo myślałem o tym, co powiedział
Richards mówił z perspektywy kogoś, kto przeżył dziesiątki lat w jednym z najbardziej burzliwych duetyów gitarzysta-wokalista w historii rocka. Dla Slasha była to lekcja od mistrza:
Jedną z rzeczy, które kocham w Keithie, jest to, że wytrwa — na dobre i na złe. Jest bohaterem, bo jest jedną z nielicznych osób, które są absolutnie nieugięte w tym, co robią. Dlatego go podziwiam. I kiedy mi to powiedział, pomyślałem: «No tak, kurwa.» Zebrałem się w sobie i następnego dnia wróciłem na próbę ze świeżym podejściem. To utrzymało mnie tam tak długo, jak tylko było to możliwe — aż w końcu doszło do punktu, w którym i tak nie było innego wyjścia
Slash wytrwał jeszcze trzy lata. W 1994 roku, podczas sesji nagraniowej coveru „Sympathy For The Devil” dla soundtracku do „Wywiadu z wampirem”, cierpliwość się wyczerpała. Axl nie pojawiał się w studiu przed drugą lub trzecią w nocy, a praca stała w miejscu.
Axl powoli, ale skutecznie nas wykańczał. Byłem przygnębiony, ale topiłem to w alkoholu i szedłem dalej
Oficjalnie odejście Slasha ogłoszono w 1996 roku. Po fakcie wrócił do Richardsa z tym, co się stało — i usłyszał ostateczne rozgrzeszenie:
Wszyscy myśleli, że zwariowałem, ale wiedziałem, co muszę zrobić. I mogę szczerze powiedzieć, że była to jedna z najmądrzejszych decyzji całego mojego dorosłego życia









