Dave Mustaine – lider, gitarzysta, wokalista i główny kompozytor Megadeth – zapowiedział niedawno, że nadchodzący album będzie ostatnim w historii zespołu, a formacja wyruszy w pożegnalną trasę koncertową, obejmującą możliwie jak najwięcej zakątków świata. Jednak w najnowszej rozmowie z magazynem Kerrang! muzyk uspokaja fanów – to odejście nie będzie szybkie.
Dave Mustaine oprócz tego, że kojarzymy go z kilkoma ponadczasowymi riffami, zawsze był symbolem muzycznej determinacji i muzycznej aktywności na najwyższym poziomie. Jego decyzja o pożegnaniu była więc zaskoczeniem, ale teraz okazuje się, że wielu internautów miało rację – to nie będzie nagłe i definitywne pożegnanie. Wygląda na to, że taka legenda po prostu nie odchodzi nagle, tylko stopniowo, pozostawiając fanom czas na celebrację czterech dekad muzycznej historii.
We wspomnianym wywiadzie Mustaine powiedział, że pożegnalna trasa Megadeth może potrwać nawet od trzech do pięciu lat:
Mówimy spokojnie o koncertowaniu przez kolejne trzy do pięciu lat. Jeśli mamy grać tak długo, to cholera… będę patrzył na urodziny, o których nawet nie chcę myśleć.”
Twórca takich klasyków, jak „Rust in Peace” czy „Countdown to Extinction” podkreśla, że nie myśli o karierze w kategoriach rekordów długowieczności:
Nie zależy mi na tym, żeby grać do osiemdziesiątki. Muszę pamiętać, że ludzie żyją i umierają. I muszę o siebie dbać
Przypominamy, że aktualny skład Megadeth tworzą: Dave Mustaine, Dirk Verbeuren (perkusja), James LoMenzo (bas) oraz Teemu Mäntysaari (gitara). Formacja będzie tym samym drugą kapelą z tzw. Wielkiej Czwórki thrash metalu, która ogłosi pożegnalną trasę – pierwszą był Slayer w 2019 roku, choć jak wiadomo, że ten zespół wrócił już na scenę i występuje na festiwalach na całym świecie.
Tymczasem Megadeth wciąż pozostaje aktywne muzycznie. Zespół wypuścił właśnie drugi singiel, „I Don’t Care” (do odsłuchania poniżej), zapowiadający finalny, tytułowy album, który ukaże się 26 stycznia. Na uwagę zwracają oczywiście smaczki gitarowe serwowane przez Teemu, który naprawdę godnie zastąpił Kiko Loureiro. Na krążku znajdzie się również nowa wersja klasyka Metaliki – „Ride the Lightning” – utworu, do którego Mustaine współtworzył riffy i pomysły jeszcze przed wyrzuceniem z zespołu w 1983 roku.


