Były basista Van Halen, Michael Anthony, zabrał głos w sprawie planowanego projektu Alexa Van Halena. Perkusista pracuje nad materiałem opartym na nieukończonych nagraniach zespołu, a do współpracy zaprosił m.in. Steve’a Lukathera z Toto. Tej jednak zastrzega, że nie zagra ani jednej nuty na nowej płycie Van Halen. Kluczowe pytanie natomiast brzmi: czy do projektu powinien dołączyć nowy wokalista?
Alex wyjaśniał, że wybór Lukathera nie jest przypadkowy – gitarzysta ma nie tylko techniczne kompetencje, ale też głębokie zrozumienie muzycznej wizji Eddiego.
Projekt, nad którym pracuje Alex Van Halen, opiera się na niewydanych, niedokończonych nagraniach powstałych jako potencjalna kontynuacja albumu „A Different Kind of Truth” z 2012 roku. Partie perkusji, gitary i basu są już zarejestrowane – brakuje jedynie wokalu, bo ani Sammy Hagar, ani Gary Cherone nie są brani pod uwagę przez Alexa. Propozycję udziału odrzucił za to m.in. Paul Rodgers, tłumacząc to obecnym kierunkiem swojej kariery.
Jeden z członków założycieli Van Halen, Michael Anthony (i przy okazji jeden z najbardziej charyzmatycznych basisów w dziejach rocka) ma w tej sprawie jasne stanowisko. Serwis Rockcelebrities.com cytuje jego wypowiedź dla Audacity:
Osobiście uważam, że jeśli chcą oddać temu sprawiedliwość, najlepszym pomysłem byłoby po prostu dokończyć to jako świetny instrumentalny hołd dla Eddiego
Chodzi oczywiście o Eddie Van Halen, którego styl i twórczość są fundamentem całego przedsięwzięcia. Anthony nie ukrywa, że angażowanie nowego wokalisty może skomplikować sprawę:
Bo jeśli wprowadzisz nowego wokalistę, to nie tworzymy nowego zespołu, a wtedy trzeba pracować nad tekstami i całą resztą
I dodaje pragmatycznie:
A kto wie, kiedy w ogóle coś takiego mogłoby zostać wydane
Jest to projekt obciążony ogromnym ładunkiem emocjonalnym: są to ostatnie wspólne nagrania braci Van Halen. I właśnie dlatego sugestia Anthony’ego ma sens – zamiast próbować dopisać nowy rozdział z innym głosem, może lepiej pozwolić, by muzyka przemówiła sama – jako instrumentalne pożegnanie i czysty hołd dla jednego z najważniejszych gitarzystów w historii rocka.


