Czy jeden z największych klasyków Metallica powstał częściowo… dzięki komuś innemu? Gary Holt z Exodus wraca do starej historii i pół żartem, ale pół serio, domaga się „tłustego czeku” za swój wkład w „Creeping Death”!
W najnowszym wywiadzie dla podcastu Heavy Stories Gary Holt ujawnił, że fragmenty tekstów, które trafiły na album „Ride the Lightning” z 1984 roku, miały swoje źródło jeszcze w demówkach Exodus z początku lat 80. – konkretnie w utworze „Die By His Hand”.
Relacja między Holtem a Hammettem od zawsze była bliska – to właśnie przyszły gitarzysta Metalliki wprowadził Gary’ego go do Exodusu i uczył pierwszych kroków na gitarze. Jak się okazuje, ich współpraca „przeniknęła” też do katalogu Metalliki.
We wspomnianym wywiadzie Holt powiedział:
To riff Kirka, ale tekst jest mój. Nigdy nie zostałem za to wymieniony w creditsach, więc sami możecie się domyślić, co o tym myślę. Powinienem dostać za to kasę!
I rozwija temat, wskazując konkretną zmianę w tekście:
W naszej wersji było ‘dying by his hand’, a oni – James – zmienił to na ‘die by my hand’. Wiesz, należy mi się jakaś kasa, James. Wyślę ci mój numer konta! To będzie gruby czek. Ale riffy należały do Kirka i miał do nich pełne prawo
Choć wypowiedź ma lekko humorystyczny ton, historia jest ciekawym przypomnieniem realiów thrashmetalowej sceny lat 80., gdzie muzycy podsłuchiwali się nawzajem i często przenosili pomysły między zespołami – zwłaszcza przy zmianach składów.
Sam Hammett już wcześniej odnosił się do tego tematu i nie widzi w tym problemu:
Te riffy pochodziły z utworów, które napisałem – to była moja muzyka. Traktuję je jako swoje części. Nie czułem się z tym winny, ale czułem się winny, że odszedłem z zespołu, który założyłem jeszcze w liceum
Dla Holta cała sytuacja nie zmienia jednak jednego – ogromnego szacunku do Hammetta, który odegrał kluczową rolę w jego muzycznym starcie.
Kiedy poznałem Kirka, od razu zostaliśmy najlepszymi kumplami. Niedługo potem zapytał mnie: ‘Chcesz nauczyć się grać na gitarze?’ Nauczył mnie pierwszych akordów i kilku zagrywek, a ja po prostu poszedłem za ciosem
Początki były jednak dalekie od luksusu:
Pożyczył mi tę gównianą gitarę. Miał jedną zapasową w domu – jedną Gibsona V i drugą z Montgomery Ward, z fatalną akcją strun. Była okropna. Ale nauczyłem się na niej grać i sześć miesięcy później zaprosili mnie do Exodus


