Gitarzysta Mr. Big i Smith/Kotzen przez lata uczył się od legend gitary — ale, jak sam przyznaje, nigdy nie chciał ich naśladować. Eddie Van Halen był wyjątkiem, ale nie ze względu na technikę, tylko przez coś znacznie trudniejszego do skopiowania.
Richie Kotzen słuchał, uczył się i grał riffy Van Halena tak jak wielu gitarzystów jego pokolenia. Ale w rozmowie na The Mighty VH Podcast wyjaśnił, że to, co naprawdę przyciągało go w grze Eddiego, nie miało wiele wspólnego z tappingiem czy szybkością. Miało związek z czymś, co jeszcze trudniej skopiować (cytujemy za blabbermouth.net).
Mówiąc o R&B-owym feelingu – dla mnie to szalone, co powiem, ale każdy gatunek muzyki, który nie ma w sobie czegoś z tego, przechodzi mi obok uszu. Dlatego niektóre gatunki mnie nie angażują, jeśli nie mają w sobie jakiegoś swingu. I to jest ogromny urok gry Eddiego
Kotzen rozwija dalej tę myśl, łącząc Edwarda z czymś, czego nikt zwykle nie wymienia:
Tak, jest tam innowacja po stronie technicznej i ta kreatywność, ale feeling to ten rodzaj nonszalancji, stylu i swingu, który tak naprawdę często znajdziesz u saksofonistów. I dużo z tego biorę właśnie do swojej gry. Ale myślę, że jako rockman, Van Halen wpłynął na wielu z nas, facetów, którzy kochają brzmienie R&B, ale chcą grać rocka — bo on miał to w swoim ogólnym feelingu. To było bardzo naturalne
Gitarzysta przyznał, że nigdy nie wchodził do „króliczej nory” wystarczająco głęboko, by perfekcyjnie odwzorować cokolwiek — ani licki Eddiego, ani frazy Yngwiego Malmsteena:
Kiedy uczyłem się licku Eddiego, albo gdy słuchałem Yngwiego i próbowałem nauczyć się jego licku, słuchałem i wyłapywałem sedno, ale nigdy nie szedłem wystarczająco głęboko w króliczą dziurę, żeby naprawdę to emulować do punktu, w którym ktoś powiedziałby: «Wow, to brzmi zupełnie jak ten czy ten.» I myślę, że to właśnie dało mi kreatywny kierunek i kreatywny głos na instrumencie, w pisaniu, w śpiewaniu
Na koniec tego wątku Kotzen podsumował:
Bo po co? Czemu miałbym to robić? To już istnieje. To już jest stworzone przez osobę, która to stworzyła. Chciałbym wiedzieć, jak to zrobili, ale kiedy już mam pojęcie, jak to zrobili, to wystarczy. Chcę robić swoje, rozwijać własne rzeczy. Może kiedyś zrobię coś, a ktoś się zastanowi, jak to zrobiłem, i będzie próbował to rozgryźć. To dla mnie jest dużo bardziej inspirujące


