Jack Gardiner, brytyjski gitarzysta-wirtualoz, opowiedział o tym, jak Giacomo Turra — instagramowy celebryta gitarowego świata — przez lata żerował na cudzej twórczości.
Przypomniana przez nas dzisiaj historia Dave’a Daviesa i Jimmy’ego Page’a pokazuje, że spory o autorstwo gitarowych pomysłów mają w rocku długą tradycję — ale afera z Giacomo Turrą to już zupełnie inna liga. Nie chodzi o mglistą legendę z lat 60., lecz o zimną, cyniczną kradzież w erze mediów społecznościowych, udokumentowaną co do nuty.
Sprawa wybuchła w 2025 roku, gdy YouTuber Danny Sapko ujawnił, że Turra — „instagramowa sensacja” z milionami obserwujących — przez lata publikował jako własne improwizacje i solówki nagrane przez innych gitarzystów. Bez oznaczenia, bez podziękowań, bez grosza dla twórców. Gardiner dowiedział się o wszystkim od obserwujących, którzy tagowali go pod postami Turry — ale zanim zdążył kliknąć w link, materiały znikały.
„Wchodziłem i znikało. Wciąż widziałem powiadomienia: 'Jack, czy to nie twoje stare solo?’ Słuchałem i myślałem: 'To brzmi dziwnie znajomo.'” — opowiadał Gardiner w wywiadzie dla Guitar World.
Znalazłem w końcu ten film. To była moja improwizacja z 2013 roku, wrzucona na YouTube żeby pokazać, jak ćwiczę. Przeniesiona nuta w nutę. Bez żadnego tagu, żadnego kredytu, ewidentnie zmontowana
Gardiner wzruszył początkowo ramionami — pół miliona wyświetleń bez wzmianki o nim to przykre, ale nie koniec świata. Granica została przekroczona, gdy okazało się, że Turra sprzedawał transkrypcje skradzionych solówek na własnej stronie internetowej.
Jack skontaktował się z Turrą. Ten „początkowo spanikował” i obiecał oddać zarobione pieniądze. Gardiner powiedział, że nie o to chodzi — wystarczy, żeby w przyszłości oznaczał prawdziwych autorów. Turra przystał na warunki. Tydzień później ten sam film pojawił się ponownie — bez żadnego tagu, z kolejnym półmilionem wyświetleń.
Dla Gardinera jednak najgorszy nie był cynizm Turry ani fikcyjna gra na gitarze, tylko to, kogo Turra wybierał na swoje „ofiary”:
Twórcy, którzy byli mało znani. Ja miałem wtedy jakąś małą widownię, wystarczającą, żeby ludzie mogli nagłośnić sprawę. Ale wielu z tych gości miało kilkaset wyświetleń, kilka polubień. Czułem się okropnie widząc, że ich rzeczy są kradzione, a oni nie dostają żadnej wzmianki za własną grę i własne pomysły. Wiele z tych nagrań to były improwizacje — bardzo osobiste. On zbudował z tego całą swoją karierę
W obronie skrzywdzonych gitarzystów stanęli m.in. Rick Beato i Davie504. Ofiary afery zjednoczyły się zresztą we własnym projekcie — nagrały wspólnie funkowy kawałek jako swoisty „diss track” pod adresem Turry. Utwór nazywa się „Slapocalypse Reborn”, a zainicjował go basista i YouTuber Charles Berthoud, który skasował własną wcześniejszą kolaborację z Turrą ze wszystkich swoich kanałów i nagrał ją od nowa razem z poszkodowanymi artystami. W nagraniu wzięli udział Jack Gardiner, Alex Hutchings, Belltone Guitars, Danny Sapko, Jones Basses, Kahil Ferraris, Marco Baldi, Ben Romano, Tom Quayle i Peter Luha
Danny Sapko ujawnił tymczasem, że Turra wrócił do starych nawyków niemal natychmiast po wybuchu skandalu…









