Choć dziś Jaco Pastorius uznawany jest za jednego z najwybitniejszych basistów w historii muzyki, sam miał zaskakująco skromne podejście do własnej twórczości. W wywiadzie dla Guitar World z 1983 roku legendarny muzyk przyznał, że nie postrzegał siebie jako kompozytorskiego geniusza, lecz przede wszystkim jako improwizatora czerpiącego inspiracje z każdego możliwego źródła.
Pokora jest cechą największych talentów instrumentalnych, których ambicje nie mają początku i końca w byciu „gwiazdą rocka”. Dostarczanie odbiorcom najwyższej jakości wykonania to jedno, ale brak chełpienia się własnym „skilem” to druga ważna cecha, która przynależy do wybitnych osobowości. Jaco był bez wątpienia jedną z nich.
Geniusz, który zmienił rolę gitary basowej
Choć sam nie uważał się za twórcę całkowicie oryginalnego, wpływ Jaco Pastoriusa na historię muzyki jest trudny do przecenienia. Jego bezprogowy Fender Jazz Bass, nowatorskie wykorzystanie harmoniczne flażoletów, niezwykła swoboda improwizacji, fenomenalna fraza i artykulacja oraz połączenie jazzu, funku i muzyki fusion sprawiły, że na zawsze zmienił sposób postrzegania gitary basowej.
Do dziś Pastorius pozostaje jedną z największych inspiracji dla kolejnych pokoleń basistów, a jego podejście do twórczości przypomina, że oryginalność często rodzi się nie z całkowitego odrzucenia wpływów, lecz z umiejętności przekształcenia ich we własny, niepowtarzalny język muzyczny. Nomen omen, gdy ktoś usłyszy Jaco po raz pierwszy i postara się choćby powierzchownie „rozkminić” jego styl, może zostać „zainfekowany” na zawsze i chcąc nie chcąc korzystać ze wzorców ustanowionych przez Jaco.
Nie jestem oryginalny – jestem złodziejem
Wróćmy do tematu. We wspomnianym wywiadzie Pastorius nawiązał do słynnej maksymy Igora Strawińskiego o tym, że wielcy twórcy nie zapożyczają pomysłów, lecz je „kradną”.
Nie jestem oryginalnym muzykiem. Jestem złodziejem. Jak powiedział Igor Strawiński: ‘Dobrzy kompozytorzy pożyczają, wielcy – kradną’. Powiedziałem francuskiej prasie, że chcę być Charles’em Aznavourem gitary basowej. Jestem bardzo kiepską imitacją Geralda Jemmotta
Jaco poszedł jeszcze dalej, podkreślając, że świadomie budował swój styl na inspiracjach zaczerpniętych od innych artystów.
Wszystko kradnę. Nie mam niczego całkowicie własnego. Moją muzykę potrafią zrozumieć tylko dzieci i zwierzęta. Kocham kobiety, dzieci, muzykę – kocham wszystko, co zmierza we właściwym kierunku, wszystko, co płynie. Po prostu kocham muzykę. Nawet nie wiem, co właściwie robię
Improwizacja była ważniejsza niż perfekcja
Pastorius przyznał również, że nigdy nie zależało mu na technicznej perfekcji czy imponowaniu umiejętnością czytania nut. Najważniejsza była dla niego spontaniczność i pozostanie sobą podczas gry.
Gdybym przez tydzień ćwiczył czytanie nut, potrafiłbym zagrać z nut wszystko od pierwszego spojrzenia. Ale to nie jest moja droga. Wolę po prostu wejść i być Jaco. Cały czas improwizuję i mam nadzieję, że nigdy nie gram dwa razy dokładnie tego samego. Nie jestem magikiem ani politykiem. Jestem muzykiem. Nie mam żadnego celu. Nie stajesz się lepszy – rozwijasz się. Jestem muzykiem i w końcu to zrozumiałem


