Gitarzysta Rob Zombie grał z Mötley Crüe, Davidem Lee Rothem i Lynyrd Skynyrd. Ma więc prawo mówić o tym, kto zasługuje na miano prawdziwego geniusza gitary i sugeruje jednocześnie, że to słowo jest dziś nadużywane.
Gitarowy geniusz według Johna 5 to nie ten, kto gra najszybciej ani najczystszej — to ten, kto zmienia świat. A lista takich ludzi jest bardzo krótka. Kiedy więc w rozmowie z Rock Antenne padło pytanie o to, czy gitarowy bohater może jeszcze istnieć we współczesnym świecie, John 5 odpowiedział, wskazując poprzeczkę i dwa nazwiska. Żadnego trzeciego:
To zależy od artysty. I myślę, że to jest najważniejsze: zależy od artysty. Jeśli mówimy o kimś takim jak Jimi Hendrix czy Eddie Van Halen — ci ludzie byli geniuszami. Prawdziwymi geniuszami. Bo rzucamy tym słowem na prawo i lewo. Ale ci ludzie zmienili świat gitarą. Więc myślę, że to zależy od artysty
.John 5 nie szuka zatem współczesnych odpowiedników wyżej wymienionej dwójki, bo nie każdy wirtuoz zmienia świat. Hendrix i Van Halen zmienili. A reszta po prostu gra świetnie.
Co do siebie — John 5 jest skromniejszy, ale nie mniej konkretny:
Kocham to, co robię i czerpię z tego radość. To pochodzi z serca i to są szalone gitarowe rzeczy, które ludzie lubią. Więc w moim odczuciu, w moich oczach, jestem naprawdę zadowolony z tego, co robię
Osobnym wątkiem rozmowy było pytanie o granice własnych możliwości. Czy jest coś, czego John 5 po prostu nie potrafi zagrać?:
„Mam takie dziwne OCD, że czegokolwiek nie potrafię zagrać, pracuję nad tym i pracuję, i pracuję, i pracuję… miesiącami, ile by to nie zajęło czasu, dopóki tego nie opanuję. Cokolwiek próbuję osiągnąć, osiągam, bo jestem tak obsesyjny. To jak oglądanie dokumentów o ludziach wspinających się w górach — idą i idą, i muszą próbować jeszcze raz, i jeszcze raz. Tak właśnie jestem z pewnymi fragmentami muzyki
Tu małe wyjaśnienie: OCD to skrót od angielskiego Obsessive-Compulsive Disorder — po polsku zaburzenie obsesyjno-kompulsywne. To zaburzenie psychiczne charakteryzujące się natrętnymi myślami (obsesjami) i przymusowymi, powtarzającymi się zachowaniami (kompulsjami), które człowiek wykonuje, żeby uśmierzyć lęk wywołany przez te myśli. W potocznym, nieformalnym użyciu — tak jak John 5 używa tego słowa — „mam OCD na punkcie czegoś” oznacza po prostu skrajną obsesję i perfekcjonizm w danej dziedzinie.
Tę obsesję widać zresztą w jego podejściu do muzyki instrumentalnej — gatunku, który sam uważa za najtrudniejszy sprawdzian dla gitarzysty. W wywiadzie z Guitar9 z 2006 roku mówił o tym z rozbrajającą precyzją:
To większe wyzwanie. To jak trzy lub cztery minuty gitarowych solówek, które nie mogą być powtarzalne, muszą być nowe i ekscytujące, muszą być dobre. Muzyka wokalna też jest wymagająca, ale łatwiejsza — grasz akordy i tym podobne, ale w muzyce instrumentalnej nie masz nawet chwili na oddech


