Luca Stricagnoli to artysta, który zdefiniował na nowo pojęcie gitary akustycznej dla milionów widzów na YouTube. Jednak jak sam przyznaje, ekran telefonu to tylko namiastka tego, co dzieje się, gdy staje przed publicznością z potrójną gitarą i basem, który czuć w całym ciele. Już 22 lutego Luca wystąpi we Wrocławiu (Centrum Kultury Nowy Pafawag), a dzień później, 23 lutego, w Warszawie (Ursynowskie Centrum Kultury „Alternatywy”). O mrocznych momentach kariery, niszczonych gitarach i o tym, dlaczego polska publiczność jest wyjątkowa, rozmawia Dariusz Domański.
Bilety na koncerty znajdziecie tutaj: ticketbest.eu/performances/539
TopGuitar: Większość ludzi w Polsce zna Cię z YouTube’a. Bądź szczery: co tracą, oglądając Cię tylko na ekranie?
Luca Stricagnoli: Oglądając na ekranie, wiele się traci, tak bym powiedział. Na żywo jest po prostu lepiej, to zupełnie inny poziom.
Czy Twój występ na żywo różni się technicznie od tego, co robisz na YouTube?
Mój show na żywo dość mocno różni się od filmów na YouTube. Oglądając moje wideo, można pomyśleć, że jestem strasznie poważny, ciągle wpatrzony w gitarę. Ale w rzeczywistości bywam dość wygłupiasty, lubię bawić się z publicznością i tłumaczyć to, co robię. Więc tak, jest inaczej.
Czy masz wrażenie, że YouTube wręcz ukrywa to, jak potężne jest Twoje granie?
Uwielbiam YouTube, ale on zdecydowanie nie oddaje potęgi występu na żywo. Wyobraź sobie słuchanie na telefonie kontra stanie kilka metrów od subwoofera – za każdym razem, gdy słyszysz bas, wibruje całe Twoje ciało. To dwa różne światy.
Koncertujesz na całym świecie. Co jest innego w graniu w Polsce w porównaniu do Włoch, Niemiec czy USA?
Mam wrażenie, że rodzaj publiczności, na jaką trafiasz, zawsze jest niespodzianką. Zmienia się to zależnie od kraju, miasta, nastroju. Nie wiem więc, czego spodziewać się w Polsce, ale mam przeczucie, że będzie naprawdę świetnie.
Czy polska publiczność jest bardziej wymagająca, czy bardziej emocjonalna?
Istnieje szansa, że publiczność będzie wymagająca, bo macie w Polsce mnóstwo świetnej muzyki. Grałem tam jednak tylko raz i bawiłem się doskonale. Publiczność była niezwykle emocjonalna, więc tego samego spodziewam się i tym razem.
Wyglądasz na człowieka sukcesu z YouTube’a. Ale co prawie Cię złamało po drodze?
Co prawie mnie złamało? Prawdopodobnie linie lotnicze niszczące moje gitary… Nie, żarty na bok – to zawsze byłem ja sam, moje własne negatywne odczucia i mroczne emocje. Ale to część tej gry.
Czy był moment, w którym pomyślałeś: to nie zadziała, powinienem rzucić granie?
Tak, myślałem o rzuceniu tego i faktycznie to zrobiłem, gdy miałem 16 lat. Przestałem grać na gitarze na całe trzy lata i myślałem, że nigdy więcej jej nie dotknę. Ale to doświadczenie nauczyło mnie, że w końcu gitara jest po prostu częścią mnie. Jeśli nie gram, czuję się niekompletny. Jestem więc pewien, że będę grał do końca życia.

Jaki był najgorszy punkt w Twojej karierze?
Najgorszym punktem mojej kariery był początek. Często spotykałem się z odmową i pamiętam te wszystkie odrzucenia do dziś.
Uważasz się bardziej za gitarzystę czy kompozytora?
Obecnie uważam się bardziej za gitarzystę. Kocham też komponować, ale ostatecznie wszystko kręci się wokół gitary. Więc – gitarzysta.
Gdybyś miał zagrać jedną prostą melodię bez żadnych sztuczek, czy ludzie nadal rozpoznaliby w tym Ciebie?
Gdybym zagrał bardzo prostą melodię bez żadnych trików, ludzie pewnie pomyśleliby: „Co się stało z Lucą? Czy on jest chory?”. Ale to też część mnie i lubię to robić, więc możecie to usłyszeć podczas koncertu.
Co jest dla Ciebie ważniejsze: sprawienie, by ludzie powiedzieli „wow”, czy by coś poczuli?
Zdecydowanie ważniejsze jest, by coś poczuli. Ale sprawienie, by powiedzieli „wow”, to świetny sposób na przyciągnięcie ich uwagi. Potrzebujesz ich uwagi, by móc sprawić, że coś poczują.
Co dokładnie wydarzy się na Twoich polskich koncertach, czego nie ma na YouTube?
Cóż, właściwie wszystko. To po prostu coś zupełnie innego. Nie mogę powiedzieć dokładnie, bo nie chcę psuć niespodzianek, ale po prostu musicie przyjść i zobaczyć.
Czy zagrasz nowy materiał, którego nikt jeszcze nie słyszał?
Tak, na pewno zagram materiał, którego nikt wcześniej nie słyszał i którego nie znajdziecie w internecie.
Jeśli ktoś przyjdzie sam, nie znając dobrze Twojej muzyki, co poczuje po koncercie?
Zdarzało się wielokrotnie, że ludzie przychodzili na moje występy, nie znając mnie ani mojej muzyki. Zazwyczaj byli bardzo zaskoczeni, bo nie wiedzieli, że na gitarach można grać w taki sposób.
Dlaczego ktoś, kto nigdy nie słyszał Twojego nazwiska, miałby kupić bilet na Twój koncert?
Myślę, że dobrym powodem może być to… (pokazuje grę na potrójnej gitarze). Mam nadzieję, że do zobaczenia na koncercie!
Niektórzy mówią: „Jest świetny, ale mogę go po prostu obejrzeć na YouTube”. Co byś im odpowiedział?
Oglądanie na ekranie nie może równać się z występem na żywo. To dwa kompletnie inne światy. Na żywo jest po prostu lepiej.
Artykuł powstał we współpracy z agencją koncertową A-Event, organizatorem trasy koncertowej Luci Stricagnoliego w Polsce.
Bilety na koncerty we Wrocławiu i Warszawie: Kup bilet tutaj


