Po ponad sześciu dekadach działalności scenicznej The Who ogłosili pożegnalną trasę koncertową zatytułowaną „The Song Is Over”. To symboliczny moment dla jednej z najważniejszych kapel rockowych XX wieku, która mimo śmierci dwóch filarów – perkusisty Keitha Moona i basisty Johna Entwistle’a – wciąż podtrzymywała swoją legendę. Pete Townshend nie kryje, ż w jego opinii dzisiejsze The Who to tribute band.
The Who pozostają jednym z najdłużej działających zespołów rockowych na świecie. Od pierwszych singli lat 60., przez ikoniczne albumy jak „Tommy” czy „Who’s Next”, po widowiskowe trasy koncertowe – ich muzyka wywarła ogromny wpływ na rozwój rocka. Pete Townshend na zawsze pozostanie mistrzem riffów i pionierem rockowego szaleństwa. Jednak strata Keitha Moona (1978) i Johna Entwistle’a (2002) na zawsze zmieniła oblicze grupy.
W wywiadzie dla serwisu AARP Pete Townshend wyznał, że kontynuowanie działalności bez nich miało swoją cenę, a obecne wcielenie The Who to w dużej mierze forma hołdu dla własnej przeszłości.
To bardziej marka niż zespół. Roger i ja mamy obowiązek wobec muzyki i historii. The Who wciąż sprzedaje płyty — rodziny Moona i Entwistle’a stały się dzięki temu milionerami. Ale jest w tym też coś więcej: sztuka, twórczość dzieje się, gdy ją wykonujemy. My celebrujemy. Jesteśmy tribute bandem The Who
Townshend dodał, że decyzja o wyruszeniu w trasę ma także osobisty wymiar – skłania do refleksji nad tym, jak pożegnać się nie tylko ze sceną, ale i z własnym życiem prywatnym.
Poza tym to rozbudza apetyt, żeby pomyśleć, jak powinniśmy się żegnać w naszym osobistym życiu — co zrobić z rodzinami, przyjaciółmi i wszystkim innym w tym wieku. Mamy szczęście, że żyjemy. Czekam na koncerty, Roger czasem lubi wrzucić jakąś niespodziankę do setlisty, a my nauczyliśmy się i przećwiczyliśmy parę numerów, których zazwyczaj nie gramy
Pożegnalna trasa „The Song Is Over” jest więc nie tylko celebracją ponad sześćdziesięciu lat muzyki, ale także symbolicznym ukłonem w stronę fanów i pamięci Moona oraz Entwistle’a.


