Gitarzysta Jake E. Lee w nowym wywiadzie dla Guitar World wrócił pamięcią do okresu pracy nad albumem „The Ultimate Sin” (1986) i zdradził kulisy twórczych napięć, jakie narastały między nim a Ozzym Osbourne’em.
Jake E. Lee był głównym autorem muzyki w fazie wczesnego tworzenia „The Ultimate Sin”. Gdy Ozzy przebywał w ośrodku Betty Ford Center z powodu problemów z uzależnieniem, gitarzysta komponował riffy, struktury utworów i podstawowe partie perkusji oraz basu – w sumie dla około 12 kompozycji.
Jak we wspomnianym wywiadzie przyznał Jake E. Lee, pod koniec swojej współpracy z Ozzym, coraz bardziej pragnął poszerzać muzyczne horyzonty:
Szczerze mówiąc, pod koniec mojego czasu z Ozzym chciałem bardziej się rozwijać. Zawsze lubiłem mocne, hardrockowe brzmienie, ale chciałem też trochę poeksperymentować
Jak wspomina, próby wprowadzania nowych pomysłów spotykały się z oporem ze strony Ozzy’ego.
Kiedy pisałem nowy materiał na płytę The Ultimate Sin, Ozzy często mówił: ‘Co to jest? To nie Ozzy, to jazz!’ A ja na to: ‘To nie jazz, tylko trochę inne podejście.’ Wtedy on odpowiadał: ‘Nie. To nie Frank Zappa, to Ozzy Osbourne. Wróć i napisz coś innego.
Mimo tych napięć twórczych, „The Ultimate Sin” okazał się komercyjnym sukcesem – krążek osiągnął status platyny w maju 1986 roku, a w 1994 roku uzyskał podwójną platynę. Był to czwarty studyjny album Ozzy’ego oraz drugi i ostatni z udziałem Jake’a E. Lee na gitarze.
Jednak już po zakończeniu trasy promującej płytę w 1987 roku, gitarzysta został niespodziewanie zwolniony przez telefon przez Sharon Osbourne. Jak wspominał później, było to dla niego duże zaskoczenie i cios. W tle decyzji miały stać napięcia wewnątrz zespołu i rosnące ambicje basisty Phila Soussana.
Po rozstaniu z Ozzy’m, Lee założył zespół Badlands, w którym wreszcie mógł pozwolić sobie na muzyczne eksperymenty i większą artystyczną swobodę — dokładnie to, czego brakowało mu podczas pracy nad „The Ultimate Sin”


