Ritchie Blackmore wielokrotnie wypowiadał się z uznaniem o gitarzystach, którzy pojawili się po nim na rockowej scenie. Wśród nich szczególne miejsce zajmował Randy Rhoads – legendarny współpracownik Ozzy’ego Osbourne’a, którego Blackmore uważał za muzyka wybitnego i wyjątkowo skromnego.
„Był genialny i wyprzedzał swoje czasy”
Podczas jednego z ostatnich internetowych spotkań z fanami Ritchie Blackmore wspominał swoje spotkanie z Randym Rhoadsem w londyńskim pubie The Ship, gdzie przed laty spotykali się muzycy.
Był genialny. Poznałem go w pubie The Ship przy Wardour Street. To było miejsce, gdzie spotykali się muzycy. Był drobnej postury, bardzo sympatyczny. Kiedy się poznaliśmy, okazało się, że jest moim fanem. Pomyślałem: 'To bardzo miłe’, bo przecież był tak świetnym gitarzystą. Wyprzedzał swoje czasy i to straszne, że zginął w katastrofie lotniczej. Był niemal jak Eddie Van Halen. Miał bardzo podobne podejście – był niezwykle skromny, a to zawsze bardzo cenię. Nie ma żadnego powodu, żeby być zarozumiałym z powodu muzyki
Rhoads zginął tragicznie w katastrofie niewielkiego samolotu 19 marca 1982 roku. Miał zaledwie 25 lat. Mimo krótkiej kariery pozostaje jednym z najbardziej wpływowych gitarzystów rockowych i metalowych, a jego gra na albumach „Blizzard of Ozz” i „Diary of a Madman” do dziś uznawana jest za przełomową.
Randy Rhoads również cenił Blackmore’a
Podziw był zresztą obustronny. W wywiadzie dla Guitar World Randy Rhoads wymienił Ritchiego Blackmore’a wśród gitarzystów, których szczególnie szanował.
Michael Schenker jest znakomitym gitarzystą rockowym. Jest bardzo melodyjny i gra z ogromnym wyczuciem. Mógłbym wymienić setki innych. Wszyscy robią świetną robotę. Eddie Van Halen jest fantastyczny, Ritchie Blackmore…
Choć Rhoads rzadko wskazywał swoich idoli, wiadomo, że cenił gitarzystów stawiających na melodykę i ekspresję. W tym samym okresie wielokrotnie podkreślał także swój zachwyt grą Lesliego Westa z Mountain.


