Gitarzysta Rage Against The Machine od trzech dekad łączy muzykę z politycznym i społecznym aktywizmem. Teraz, w wywiadzie dla niemieckiego Metal Hammera, Tom Morello przedstawił jasną deklarację tym, którzy uważają, że muzyka powinna zostać poza polityką.
Tom Morello nie ma zwyczaju owijać swoich poglądów w jakieś metafory. Wali prawdę między oczy. Kiedy w rozmowie z Katrin Riedl z Metal Hammera zapytano go o sens jego niedawnego stwierdzenia, że „każdy akt sztuki jest aktem oporu”, rozwinął tę myśl:
Zdecydowanie. Szczególnie w moim kraju, w tych niebezpiecznych czasach, gdzie jest tyle tłumienia idei, cenzury książek i artystów kancelowanych za ich polityczne opinie, za samo zabranie głosu… Odwaga jest zaraźliwa, a artyści, którzy stają w obronie swoich przekonań… Mamy prezydenta, który osobiście będzie cię ścigał i wyśle za tobą Departament Sprawiedliwości, jeśli przeciwstawisz się jego rządom, więc to skłania wielu ludzi do zamilknięcia. Ale w momencie, gdy zamilkniesz, wygrywa autorytaryzm, faszyzm robi kolejny krok do przodu. Więc każdy akt sztuki jest aktem oporu. Każda zaśpiewana piosenka jest światłem w gęstniejącej ciemności, a każda wypowiedziana prawda jest, mam nadzieję, jak dzwon, który bije dla ludzi, którzy odwrócą to szaleństwo
Zapytany, co odpowiedziałby tym, którzy twierdzą, że „metal nie powinien być polityczny”, Morello nie miał wątpliwości co do prawdziwych powodów takich opinii:
Kiedy ludzie mówią, że muzycy nie powinni angażować się w politykę, to znaczy, że to ludzie, którzy nie zgadzają się z twoimi poglądami politycznymi. W momencie, gdy napiszesz piosenkę zgodną z ich polityką, nagle są za tym wszyscy. Więc, po pierwsze, to bardzo hipokrytyczne. Ale po drugie, myślę też — czemu miałbym oddawać swoje prawo do wolności słowa w pracy, którą wykonuję? Bo to kogoś obraża? Myślę, że prawda jest odwrotna. Myślę, że robisz krzywdę sobie i swoim czasom, cenzurując to, kim jesteś, w swojej pracy
I rozszerzył tę myśl na każdego, nie tylko muzyków:
Nie chodzi tylko o muzyków. Myślę, że to dziwnie egoistyczne, żeby gettoizować muzyków w stylu: «Oni nie powinni nic mówić». Myślę, że w twojej pracy jako dziennikarza muzycznego, czy jako tour managera, czy jako kierowcy autobusu, cokolwiek — nie powinieneś zostawiać za sobą tego, kim jesteś i w co wierzysz. I myślę, jak już powiedziałem, że jest dodatkowo gorące piekło dla ludzi w czasach wielkiej niesprawiedliwości, którzy cenzurują się i milczą, kiedy powinni przemówić, bo boją się jakiegoś trolla z internetu
Na pytanie, czy piosenki z politycznym przekazem mogą cokolwiek zmienić, Morello odpowiedział z perspektywy osobistego doświadczenia:
Mogę mówić tylko z własnego doświadczenia. Muzyka zmieniła mnie. Muzyka pomogła ukształtować osobę, którą byłem, i każdy raz, gdy stoję na linii protestów albo robię pracę aktywistyczną, dzieje się to częściowo dzięki Public Enemy i The Clash. Zobaczyłem, że można być muzykiem i… To nie chodzi o «idź zagłosuj na tego konkretnego kandydata» albo «stań w obronie tej konkretnej sprawy». To znaczy, że to jest sygnał, że nie jesteś sam
Rozwinął tę myśl, wracając do własnej młodości:
Kiedy usłyszałem muzyków jak Chuck D czy Joe Strummer wyrażających opinie — byli z Staten Island i z Londynu, bardzo różne środowiska od mojego — ale widzieli, że ucisk jest złem, a przeciwstawianie się uciskowi jest dobrem, i robili to z gitarami i gramofonami. To sprawiło, że pomyślałem: «Wiesz co? Jestem w tym mieście, gdzie wielu ludzi ma poglądy bardzo różne od moich, ale nie jestem sam.»”
Morello, Serj Tankian i jego syn Roman wydali niedawno wspólny singiel „Adjourn It”, w którego teledysku wplecione są fragmenty filmu „Salt Of The Earth” z 1954 roku — opowieści o meksykańsko-amerykańskich górnikach walczących z wyzyskiem i rasizmem, nakręconej przez trzech hollywoodzkich producentów wpisanych na czarną listę za swoje poglądy polityczne.


