Wolfgang Van Halen szczerze opowiedział o swoich doświadczeniach z internetowym hejtem, Jak przyznał, po śmierci ojca — legendarnego Eddiego Van Halena — skala i brutalność komentarzy, z którymi się zetknął, były dla niego szokujące.
Muzyczna droga Wolfganga Van Halena od samego początku wzbudzała emocje. Jego debiut w świecie rocka nastąpił w momencie, gdy Eddie Van Halen zdecydował się zastąpić wieloletniego basistę zespołu, Michaela Anthony’ego, własnym synem. Młody muzyk przez lata był przez to obiektem krytyki części fanów Van Halen. Sam Wolf podkreślał, że zawsze działał z myślą o muzyce, a nie własnym interesie.
Fala negatywnych komentarzy nasiliła się ponownie po śmierci Eddiego, zwłaszcza gdy Wolfgang postanowił całkowicie skupić się na autorskim materiale i rozwijaniu projektu Mammoth. Zarzuty o „żerowanie na nazwisku ojca” wróciły ze zdwojoną siłą.
Choć sukces Mammoth uciszył wielu krytyków, podejście Wolfganga do hejterów pozostaje niezmienne. W wywiadzie z Codym Tuckerem. wyjaśnił, że nigdy nie atakuje pierwszy:
Zauważyłem, że moja reakcja na negatywne komentarze jest zazwyczaj odpowiedzią, a nie inicjatywą. Jeśli ktoś we mnie uderzy, wtedy oddaję. Ale nie potrafię sobie wyobrazić, żeby wejść do internetu, zobaczyć coś, czego nie lubię, i specjalnie po to kogoś obserwować, żeby napisać mu, że go nienawidzę
Muzyk dodał, że dla niego to zupełnie obca mentalność:
Wolałbym w tym czasie pograć w gry, posłuchać muzyki albo obejrzeć serial — zrobić coś, co sprawia mi przyjemność. Ale najwyraźniej niektórzy naprawdę lubią hejtować. Jeśli to ich cieszy, to przynajmniej daję im w ten sposób jakąś radość…
Wolfgang zwrócił też uwagę na postępujący zanik empatii w mediach społecznościowych:
Po prostu nie wchodzę w interakcje z rzeczami, których nie lubię. Mam wrażenie, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat w internecie doszło do całkowitego rozpadu empatii. Kiedyś istniała granica, której nawet przy złośliwościach ludzie nie przekraczali. A po śmierci mojego taty to, co potrafią do ciebie napisać, sprawia, że myślisz: ‘Jak wy w ogóle funkcjonujecie? Czy macie rodzinę, do której wracacie po tym, jak z satysfakcją wysyłacie takie rzeczy?’ To jest naprawdę mroczne
Zjawisko hejtu w internecie jest tak stare jak sam internet i jest po prostu immanentnie związane z popularnymi platformami, wszelkimi forami, czy grupami tematycznymi. Łatwo jest napisać komuś niemiłe rzeczy, wiedząc, że jest się anonimowym internautą, albo sądząc, że wszystko ujdzie bezkarnie. Dzisiaj na szczęście nie zawsze już tak jest – nie wszystko można napisać bez konsekwencji, ale mimo tego, jak się wydaje, hejterskie treści były są i będą dalej obecne w sferze wirtualnej. Pozostaje nam zatem zgłaszać takie przypadki do adminom, ale też uodpornić się na ataki frustratów, bo wchodzenie z nimi w polemikę zazwyczaj kończy się jeszcze większą skalą hejtu…


