Zakk Wylde nie ma problemu z rozwojem sztucznej inteligencji w muzyce — pod warunkiem, że traktuje się ją jako ciekawostkę, a nie zamiennik prawdziwych artystów. Podczas niedawnego spotkania Q&A w Londynie gitarzysta podzielił się swoimi przemyśleniami na temat AI, podkreślając, że choć technologia potrafi imitować styl zespołów, nigdy nie zastąpi ludzkiej kreatywności i chemii między muzykami.
Wypowiedzi Zakka Wylde’a wpisują się w coraz gorętszą debatę o roli AI w muzyce, w której artyści podkreślają znaczenie autentyczności i „czynnika ludzkiego” podczas wykonania oraz realizacji nagrań. Podobne opinie wyrażali niedawno m.in. Nick Cave czy Dave Grohl, zwracając uwagę, że choć sztuczna inteligencja może inspirować i wspierać twórczość, ale to osobowości artystów stanowią o sile muzyki.
Wylde przyznał, że generatory muzyki mogą być interesującą zabawą — szczególnie gdy próbują naśladować charakterystyczne brzmienia znanych grup.
AI jest w porządku. To trochę jakbyśmy siedzieli razem i mówili: ‘Hej, napiszcie piosenkę, która brzmi jak coś, co mogłoby wydać Black Sabbath’. To w zasadzie niczym się od tego nie różni
Jednocześnie zaznaczył, że technologia nie jest w stanie zastąpić prawdziwych twórców:
Nigdy nie zastąpisz tego, co wychodzi z głowy Ozzy’ego, tego, co powstaje w głowie Tony’ego Iommiego, tego, o czym myśli Geezer, kiedy pisze teksty, ani tego, jak Bill Ward podchodzi do perkusji i jaki groove wybiera. Kiedy kupujesz płytę ulubionego artysty, dostajesz kawałek jego samego — a tego nie da się podrobić
Muzyk podkreślił również, że nawet najbardziej przekonujące imitacje nie oddadzą osobowości i relacji, które stoją za klasycznymi nagraniami:
To tak, jakby ktoś chciał zrobić Panterę w AI. Nie da się zastąpić tego, co działo się w głowie Dime’a ani tego, co grał Vinnie. Pantera to czterech konkretnych ludzi — Philip, Rex, Dime i Vinnie. I koniec. Tak samo z każdą inną kapelą. Nie zastąpisz tego, co Elton John wymyśla przy pianinie ani tego, co Bernie Taupin pisze w tekstach. To jest piękno ludzkiego elementu w muzyce
Jednocześnie Wylde nie odrzuca technologii całkowicie — wręcz przeciwnie, uważa, że może być świetnym narzędziem do zabawy i eksperymentów:
AI jest spoko — fajnie się nim bawić, kiedy tworzy coś, co brzmi jak Led Zeppelin czy Black Sabbath, i nagle myślisz: ‘Wow, to wyszło całkiem nieźle’. Pamiętam, jak Ozzy usłyszał jeden z takich miksów i powiedział: ‘Zakk, słyszałeś to?’ — a ja na to: ‘Jasne, to genialne’. ‘Whole Lotta Love’ z Ozzy’m śpiewającym ‘War Pigs’, a potem wchodzi Robert Plant w solówce — mówię ci, to było niesamowite. To po prostu dobra zabawa


