Po czterech dekadach działalności Dave Mustaine zamyka rozdział zespołu płytą wypełnioną tym, z czego Megadeth zawsze słynęło: agresywnymi riffami, techniczną precyzją i bezkompromisowym charakterem. Jednak to nie nowe utwory — takie jak „Let There Be Shred” — wywołały największe poruszenie wśród fanów, bo najwięcej emocji wzbudziła obecność „Ride the Lightning” — utworu Metaliki, który Megadeth nagrali na nowo.
Choć dla wielu słuchaczy to po prostu cover thrashowego klasyka, Dave Mustaine stanowczo podkreśla, że w jego przypadku sprawa wygląda zupełnie inaczej. W rozmowie z Record Collector lider Megadeth wyjaśnił, że pomysł sięgnięcia po „Ride the Lightning” pojawił się dość niespodziewanie i wcale nie był jego inicjatywą.
Pracowaliśmy nad albumem, kiedy mój syn Justis zapytał: ‘Dlaczego nie nagrasz jakiegoś utworu Metaliki, tato? Początkowo pomyślałem: ‘Raczej nie’. Ale im dłużej się nad tym zastanawiałem, tym bardziej to miało sens
Decyzja nie była jednak podyktowana sentymentem ani chęcią prowokacji. Mustaine podkreśla, że nagranie tego konkretnego utworu miało dla niego osobisty i symboliczny wymiar — związany z domknięciem pewnego etapu życia:
Chciałem by historia zatoczyła pełne koło. Chciałem też oddać szacunek Jamesowi i Larsowi. Zawsze uważałem, że James jest świetnym gitarzystą, więc to wydawało mi się właściwe.”
Dave zaznaczył, że nie chciał bezrefleksyjnie odtwarzać oryginału nuta w nutę. Nowa wersja miała być reinterpretacją, a nie kopią.
Kiedy przyszło do pracy nad utworem, zastanawialiśmy się: czy go wydłużyć, czy przyspieszyć, czy rozbudować partie solowe? Ostatecznie trochę go przyspieszyliśmy i zmieniliśmy kilka rzeczy. Wszystko bardzo naturalnie się ułożyło. To było świetne do grania
Kluczowe jest jednak to, że Mustaine nie traktuje „Ride the Lightning” jak typowego coveru:
Ponieważ współtworzyłem muzykę do tego utworu, wszystko wydaje się oczywiste. To nie jest cover. To piosenka, którą częściowo napisałem. Dlatego brzmi inaczej. Nie czuję, jakbyśmy grali utwór innego zespołu
Zapytany o to, czy rozważałby nagranie innych kompozycji Metaliki, przy których widnieje jego nazwisko, Mustaine nie pozostawił złudzeń.
Nie. Już nie. Powiedziałem wszystko, co chciałem powiedzieć. Chyba że wydarzy się coś naprawdę ogromnego, nie sądzę, żebym jeszcze wrócił do studia. A jeśli tak, to na pewno nieprędko
Na decyzję o zakończeniu działalności wpływ mają również kwestie zdrowotne. Mustaine otwarcie przyznaje, że wielomiesięczna praca nad albumem była dla niego fizycznie wyczerpująca:
Przy stanie moich dłoni bardzo trudno jest siedzieć w studiu i grać cały dzień. Przez dziewięć miesięcy byliśmy w studiu codziennie, od rana do siódmej wieczorem. Moje ręce były kompletnie zajechane
W tym świetle obecność „Ride the Lightning” na ostatnim albumie Megadeth jawi się nie jako prowokacja czy gest rywalizacji, lecz jako osobiste pożegnanie — świadome, symboliczne i domykające historię, która zaczęła się ponad czterdzieści lat temu.


