Flea zaprezentował pierwszy utwór ze swojego nadchodzącego pełnowymiarowego, solowego albumu. I zrobił to w sposób, którego niewielu się spodziewało. To co otrzymaliśmy jest ośmiominutową, całkowicie jazzową kompozycją, pokazującą zupełnie inną stronę muzycznej osobowości Flea — bardziej introspektywną, otwartą i osadzoną w tradycji improwizacji.
Zapowiedziano, że pełny album ukaże się w 2026 roku nakładem Nonesuch Records, a szczegóły zostaną ujawnione na początku przyszłego roku. To nie pierwszy raz, gdy Flea sygnuje muzykę własnym nazwiskiem — w 2012 roku wydał eksperymentalną EP-kę „Helen Burns”, przeznaczając dochód na Silverlake Conservatory of Music, szkołę muzyczną, którą współtworzył.
W „A Plea” Flea nie tylko gra na basie, lecz także sięga po trąbkę i wokal, otaczając się uznanymi postaciami współczesnego jazzu. Gościnnie występują m.in. Anna Butterss (kontrabas), Deantoni Parks (perkusja), Mauro Refosco (perkusjonalia), Rickey Washington (flet), Vikram Devasthali (puzon), Chris Warren (wokal) i Josh Johnson (saksofon, wokal). Jest to więc projekt zakorzeniony głęboko w jazzowej estetyce, a jednocześnie bardzo osobisty w warstwie emocjonalnej.
W informacji prasowej Flea opisuje swoje intencje, używając słów:
Tęsknię za miejscem poza tym wszystkim, miejscem miłości, gdzie mogę mówić, co myślę, i być sobą. Zawsze po prostu staram się być sobą
Artysta podkreśla również, że tekst nie ma charakteru politycznego, a próbuje dotykać czegoś bardziej uniwersalnego:
Nie obchodzi mnie akt polityki. Myślę, że istnieje miejsce o wiele bardziej transcendentne, gdzie można prowadzić rozmowę, która naprawdę pomoże ludzkości i pozwoli nam żyć harmonijnie i produktywnie, w sposób zdrowy dla świata. Jest takie miejsce, gdzie się spotykamy, a to miejsce to miłość.”
Dla fanów Red Hot Chili Peppers to przypomnienie, że Flea od zawsze był muzykiem znacznie bardziej wszechstronnym, niż sugerowałaby funkrockowa etykieta zespołu. Jego fascynacja jazzem sięga lat młodości, a znajomość z muzykami pokroju Johna Frusciantiego czy perkusistów z kręgu L.A. zawsze sprzyjała eksperymentom.
W ostatnich latach RHCP również pozostawali stosunkowo cicho — ich ostatni album to „Return of the Dream Canteen” z 2022 roku, a w 2025 zagrali tylko jeden koncert charytatywny w Los Angeles. Tym bardziej solowy projekt Flea wydaje się naturalnym krokiem w kierunku muzycznej ekspresji, której w macierzystym zespole nie zawsze miał miejsce w pełni realizować.











