„November Rain” to utwór, który stał się tak wielki, że łatwo przeoczyć, co właściwie robi w nim gitara prowadząca. Skala aranżacji dominuje: fortepian, smyczki, forma… Jeśli dodamy do tego produkcję i wideo, otrzymujemy cały przerysowany spektakl wczesnych lat dziewięćdziesiątych. A solo Slasha zapamiętuje się z zupełnie innego powodu…
Guns N’ Roses miało szczęście posiadać w swoich szeregach dwóch wybitnych wokalistów — Axla Rose’a i Slasha. To oczywiście pół-żart, bo ten drugi nie śpiewa w tradycyjnym sensie, ale jego gra często prezentuje się jak linia wokalna. Solo z „November Rain” nie sprawia wrażenia złożonego z lick’ów sklejonych ze sobą na siłę. Jest frazowane tak, jak frazuje się mocną melodię wokalną — i to właśnie tłumaczy, dlaczego trafia w czuły punkt nawet u tych, którzy słyszeli je tysiąc razy.
Historia zaczęła się w 1983 roku
Piosenka ukazała się w 1991 roku na albumie „Use Your Illusion I”, ale historia samego utworu sięga znacznie dalej. Axl Rose pracował nad nim już od 1983 roku — gitarzysta L.A. Guns, Tracii Guns, wspominał, że Axl grał „November Rain” na pianinie w hotelach i na próbach, powtarzając: „Pewnego dnia ta piosenka będzie naprawdę fajna”. Wczesna, osiemnastominutowa wersja powstała w 1986 roku, podczas sesji z gitarzystą Nazareth, Mannym Charltonem — jeszcze przed pracami nad „Appetite for Destruction”.
Oryginalna wersja miała podobno aż dwadzieścia pięć minut i została skrócona do 8:59. To sprawia, że „November Rain” pozostaje najdłuższym singlem, który kiedykolwiek dotarł do top 10, a zawarte w nim solo — najdłuższym w historii dziesiątki największych przebojów.
„Brzmi tak samo za każdym razem”
Sam Slash przyznał kiedyś, że motyw solowy przyszedł mu do głowy niemal natychmiast. Opowiadał, że zespół zagrał utwór najpierw na fortepianie i gitarze akustycznej, a solo brzmiało tak naturalnie już na pierwotnym demie, że nie jest nawet pewien, czy w ogóle coś w nim zmieniał przed finałowym nagraniem:
Jedną z najpiękniejszych rzeczy w melodii gitarowej jest to, gdy brzmi ona tak samo za każdym razem
Slash kształtuje frazy tak, jak śpiewak kształtuje linię melodyczną: celuje w nuty, które czuć jak punkty docelowe, pozwala im oddychać, a bending stosuje jak wokaliści stosują infleksję głosu. Najważniejsze momenty to nie te najbardziej zatłoczone — to długi sustain, bending sięgający właściwej wysokości, pauzy przed odpowiedzią następnej frazy.
Zwodniczo trudne
Na papierze to solo nie przeraża. W praktyce bezlitośnie obnaża każdą słabość w frazowaniu. Odpowiedzmy sobie na te proste, ale kluczowe pytania – czy nasze bendingi są naprawdę czyste? Czy nasze vibrato naturalnie się rozszerza, czy jedynie drżąco drży? Czy wchodzimy w następną frazę zbyt wcześnie, bo cisza cię denerwuje? To solo natychmiast to zdradzi.
Axl Rose powiedział w wywiadzie dla „Rolling Stone” z 1989 roku wprost:
Moja ulubiona część 'November Rain’ to wolne solo Slasha
Każda wielka ballada potrzebuje wielkiego sola, jeśli w ogóle ma ono się w niej znaleźć. I to solo nie przerywa ballady, żeby gitarzysta mógł się popisać — pełni tę samą emocjonalną funkcję co linia wokalna, tylko bez tekstu.
Kontekst nagrania, o którym warto wiedzieć
W nagraniu Slash gra tak naprawdę dwa sola. Do sesji zaproszono Shannona Hoona z Blind Melon, który zaśpiewał chórki. Perkusista Matt Sorum — który zastąpił Stevena Adlera w 1990 roku — wniósł do nagrania myślenie rodem z muzyki klasycznej, proponując strukturę dynamiczną opartą na gradacji głośności. Jak wspominał:
Powiedziałem: «To musi być podróż. Musisz zabrać słuchaczy w podróż».
Teledysk nakręcony za ponad półtora miliona dolarów (!) wygrał nagrodę za najlepsze zdjęcia na MTV VMA w 1992 roku. W lipcu 2018 roku „November Rain” zostało pierwszym teledyskiem z lat dziewięćdziesiątych, który przekroczył miliard wyświetleń na YouTube. Obecnie ma grubo ponad dwa,
Najlepsze ćwiczenie, jakie możesz z tego wyciągnąć
Na koniec pozwolimy sobie na mała poradę. Jeśli chcesz grać lepiej frazowane sola, zagraj na gitarze ścieżkę wokalną dowolnej piosenki. Nie kolejne licki — właśnie melodię wokalną. To wymaga przyzwyczajenia, ale trenuje palce, by inflektowały nuty zamiast je jedynie odtwarzać. I dokładnie tak robi Slash w „November Rain”.


