Muzyka coraz częściej pojawia się w rozmowach o zdrowiu psychicznym i wychodzeniu z uzależnień – nie jako cudowne lekarstwo, lecz realne, udokumentowane wsparcie procesu terapeutycznego. Dla wielu osób staje się ona czymś więcej niż hobby: punktem odniesienia, strukturą dnia i sposobem odbudowy tożsamości. Jak pokazują zarówno badania, jak i doświadczenia samych muzyków, tworzenie muzyki potrafi odegrać istotną rolę w procesie zdrowienia.
Muzyka – w tym gitara – nie jest lekarstwem, lecz sprawdzonym narzędziem wspierającym proces zdrowienia. Pisaliśmy już o tym m.in. TUTAJ. Gitara daje strukturę i możliwość wyrażenia tego, co często wymyka się słowom. Jak pokazują doświadczenia terapeutów i samych muzyków, dla wielu osób właśnie ten element okazuje się kluczowy w długiej i trudnej drodze wychodzenia z uzależnienia.
Jedno z ostatnich świadectw pochodzi z dyskusji na forum WeAreTheMusicMakers, gdzie użytkownik odpowiadając na pytanie o walkę z nałogiem, napisał:
Zmagałem się z uzależnieniem i muzyka daje mi poczucie sensu, powód, żeby rano wstać z łóżka
To zdanie dobrze oddaje mechanizm, który potwierdzają specjaliści – muzyka pomaga nie tylko odciągnąć myśli od głodu substancji, ale też odbudować poczucie wartości i sprawczości.
Z punktu widzenia terapii kluczowe znaczenie ma muzykoterapia, czyli metoda oparta na badaniach naukowych. Według ośrodków zajmujących się leczeniem uzależnień, takich jak Northpoint Nebraska, aktywne obcowanie z muzyką może stymulować naturalne wydzielanie dopaminy.
Ten naturalny wyrzut dopaminy pozwala osobom w trakcie zdrowienia doświadczać pozytywnych emocji bez sięgania po alkohol czy narkotyki, stopniowo ucząc mózg szukania zdrowszych źródeł gratyfikacji
Muzykoterapeutka Julie Dawn Reid zaznacza jednak, że muzyka nigdy nie funkcjonuje w próżni i nie zastępuje leczenia:
Zazwyczaj potrzebne jest podejście wielotorowe. Moi pacjenci często równolegle uczestniczą w terapii grupowej i korzystają z pomocy lekarzy. Muzykoterapia daje możliwość regulacji emocji i wyniesienia na zewnątrz bólu, zmagań i nadziei – tak, by mogły zostać zauważone i zaakceptowane
Istotne jest również to, że terapia muzyczna pomaga nie tylko w redukowaniu głodu substancji, ale też w radzeniu sobie z objawami odstawienia i rozpoznawaniu emocjonalnych wyzwalaczy:
Uczestnicy zajęć często mówią, że choć na chwilę ich myśli zostały oderwane od cierpienia – i to przynosi ogromną ulgę
Każdy z nas prawdopodobnie zaznał tego grając muzykę, czy to na próbie, czy na koncercie – zapominamy wówczas o wszystkich troskach i problemach naszego życia, bo w takich sytuacjach gitara pochłania nas całkowicie.
Zresztą gitara bardzo często wykorzystywana jest w terapii uzależnień i rehabilitacji psychicznej. Badania wskazują, że gra na gitarze sprzyja redukcji stresu, poprawia koncentrację i ułatwia regulację emocji poprzez rytm i pracę obu półkul mózgu. Gitara bywa też narzędziem „bezpiecznej ekspresji” – pozwala wyrażać napięcie i frustrację bez konieczności werbalizowania trudnych przeżyć, co ma znaczenie zwłaszcza u osób zmagających się z poczuciem wstydu czy winy.
Muzyka pomaga również odbudowywać relacje społeczne, które w przebiegu uzależnienia często ulegają rozpadowi. Zajęcia grupowe – wspólne granie, śpiew czy prosty songwriting – sprzyjają budowaniu zaufania i poczucia przynależności. Reid podkreśla:
Uzależnienie jest bardzo izolujące. W muzykoterapii grupowej ludzie doświadczają prawdziwego kontaktu z innymi i odkrywają, że mogą czerpać radość bez używek
Co ważne, korzyści może przynieść także samodzielne tworzenie muzyki, nawet poza formalną terapią. Przykładem jest artysta Daniel Fuller (Daniel Fuzztone), który w procesie trzeźwienia wrócił do nagrywania. Jego terapeuta zachęcał go do dalszej pracy twórczej, widząc w niej wyłącznie pozytywne skutki (cytujemy za Music Radar):
Przez dobre 10–15 lat moje picie nie pociągało za sobą żadnych widocznych konsekwencji, ale alkoholizm jest chorobą postępującą, więc przez cały ten czas wszystko powoli, krok po kroku, się pogarszało — tylko że ja tego nie zauważałem. W trzeźwości ta otępiająca zasłona, którą nakładał na mnie alkohol, została zdjęta. Wszystko w muzyce stało się bardziej namacalne, bardziej intensywne, wręcz fizycznie odczuwalne. Mam znacznie bardziej intuicyjną więź z tym, co robię w swojej muzyce. Jedyne, co dawały mi narkotyki i alkohol, to rozmywanie i tłumienie wszystkiego



