Gitarzysta Testament, Alex Skolnick, odniósł się do niedawnych oskarżeń o plagiat kierowanych pod adresem Taylor Swift, podkreślając, że zjawisko muzycznego „zapożyczania” jest w branży normą, a nie wyjątkiem. Swoimi przemyśleniami podzielił się w rozmowie z podcastem Talk Louder.
Pewnie nie wszyscy Czytelnicy TopGuitar wiedzą, że po premierze albumu Taylor Swift „The Life of a Showgirl”, który w pierwszym tygodniu sprzedaży przekroczył cztery miliony egzemplarzy i stał się najszybciej sprzedającym się albumem studyjnym w historii, w sieci zaczęły krążyć porównania nowych utworów Swift do piosenek innych artystów. Wskazywano m.in. podobieństwa do Pixies, Jonas Brothers czy The Jackson 5.
We wspomnianym wywiadzie Skolnick zwrócił uwagę, że wpływy i inspiracje są naturalną częścią procesu twórczego – niezależnie od gatunku.
Mogę wskazać mnóstwo przykładów bardzo uznanych muzyków, nawet popowych, gdzie od razu słychać, jakie są ich inspiracje. Nie jestem słuchaczem Taylor Swift. Doceniam ją jako osobę, ale wokół jej nowej płyty narosła ogromna kontrowersja – ludzie porównują utwory… jest Pixies, jest Weezer. To nie są zespoły, których dużo słucham, ale gdy puścisz te kawałki jeden po drugim, wystarczy zmienić jeden element perkusji albo melodię i już…
Skolnick przypomniał, że w muzyce od dekad funkcjonuje powiedzenie przypisywane Picassowi: „dobrzy artyści pożyczają, wielcy kradną”. Jego zdaniem kluczowa jest uczciwość wobec własnych inspiracji.
Zawsze byłem bardzo szczery, jeśli chodzi o to, że inspiruję się inną muzyką. Utwór Testament ‘Electric Crown’ – wielokrotnie mówiłem, że riff powstał z zabawy motywem z ‘You’ve Got Another Thing Comin’’ Judas Priest. Po prostu grałem te akordy, dorzuciłem parę kolejnych i nagle powstał inny riff. Takich przykładów są setki. Wielu z nas tak robi. Wielu nie jest w tym tak szczerych. To jest tak powszechne, że czasem wychodzi w zaskakujący sposób
Jako jeden z najbardziej znanych przykładów podał relację między Metallicą a Pink Floyd.
Są chyba ze trzy ogromne hity Metalliki oparte na jednym riffie z ‘Goodbye Blue Sky’ Pink Floyd. Wszyscy o tym wiedzą. A przecież o Pink Floyd raczej nie myślisz w kategoriach zapożyczania. Tymczasem w ‘The Wall’ Roger Waters śpiewa w jednym fragmencie niemal identycznie jak Leonard Cohen…
Na koniec Skolnick wskazał przykład, który jego zdaniem szczególnie dobrze pokazuje, jak nieoczywiste potrafią być muzyczne powiązania.
Jest utwór Yes – ‘Starship Trooper’ z 1971 roku. Ostatni zespół, po którym spodziewałbyś się inspiracji Yes, to Nirvana, prawda? Przecież oni byli anty-prog, rzekomo przeciw technice – choć Dave Grohl to potwór, który mógłby zagrać partie Neila Pearta. Ale jeśli posłuchasz ‘In Bloom’, jest tam fragment o identycznym tempie, groove’ie, tych samych akordach i bardzo podobnym schemacie melodycznym


