Alex Skolnick od lat z powodzeniem porusza się pomiędzy dwoma muzycznymi światami. Z jednej strony jest gitarzystą thrashmetalowego Testament, z drugiej od lat rozwija jazzowe projekty z Alex Skolnick Trio. Teraz postanowił połączyć oba doświadczenia w książce „Jazz-Rock Guitar Improvisation” i z tej okazji udziela ostatnio wywiadów branżowym mediom.
Choć Alex Skolnick pozostaje jednym z najbardziej cenionych metalowych gitarzystów, jego przesłanie wykracza daleko poza ten gatunek. Zamiast ścigać się na szybkość czy liczbę zagranych nut, zachęca gitarzystów do poszerzania muzycznych horyzontów i czerpania inspiracji – a jakże – z jazzu. Jak przekonuje, to właśnie tam często kryją się pomysły, które mogą nadać solówkom zupełnie nowy wymiar.
W rozmowie z Ultimate Guitar Alex przekonuje, że wielu gitarzystów niepotrzebnie zamyka się w utartych schematach. Jego zdaniem inspiracje jazzem mogą znacząco rozwinąć sposób myślenia o improwizacji i pomóc wyrwać się z powtarzalnych zagrywek.
„Nigdy nie jest za późno na teorię muzyki”
Jednym z głównych założeń książki jest pokazanie, że teoria muzyki nie musi być trudna ani zarezerwowana wyłącznie dla zawodowych muzyków. Gdy prowadzący wywiad przyznał, że dopiero po czterdziestce zaczął uczyć się teorii muzyki, Skolnick odpowiedział krótko:
Świetnie. Nigdy nie jest za późno
Jak wyjaśnił, właśnie do takich gitarzystów kieruje swoją publikację.
To książka dla osób, które być może nie miały od początku naturalnej łatwości w rozumieniu teorii muzyki, ale chcą ją poznawać. Chciałem przedstawić wszystko w przystępny sposób i posługiwać się przykładami, z którymi łatwo się utożsamić
Jazz może otworzyć gitarzystom nowe drzwi
Zdaniem Skolnicka wielu gitarzystów rockowych i metalowych niesłusznie omija jazz, traktując go jako odrębny świat. Tymczasem właśnie tam można znaleźć mnóstwo inspiracji do budowania ciekawszych solówek.
Tak naprawdę można nauczyć się bardzo wiele. Moją bramą do jazzu był jazz-rock. Wszystko zaczęło się od Milesa Davisa, Return to Forever i instrumentalnych nagrań Jeffa Becka z lat 70.
Muzyk opowiada, że z czasem odkrywał kolejne powiązania między legendami jazzu i rocka.
Dowiadujesz się, że muzycy grający z Jeffem Beckiem wcześniej występowali w Mahavishnu Orchestra, potem odkrywasz Johna McLaughlina i Milesa Davisa. Nagle okazuje się, że jazz jest fundamentem ogromnej części tej muzyki. Tak jak blues stał się źródłem rocka i hard rocka, tak jazz daje znacznie więcej pomysłów na improwizację i bardziej złożone rozwiązania harmoniczne
„Technika to tylko jeden z elementów”
Skolnick przyznaje, że sam dorastał w czasach rewolucji wywołanej przez Eddiego Van Halena, kiedy gitarzyści coraz mocniej koncentrowali się na szybkości i technice.
Jednocześnie uważa, że współcześnie zbyt często to właśnie techniczne umiejętności stają się głównym kryterium oceny muzyka.
Muzyka była świetna i nadal jest świetna, ale bardzo często cała uwaga skupia się na technice. Eddie Van Halen mówił o tym w wywiadach – był tym sfrustrowany, bo postrzegał muzykę jako całość, a technikę jedynie jako jeden z jej składników
Dlaczego Miles Davis był wyjątkowy?
Nową książkę Skolnick zadedykował Milesowi Davisowi. Nie dlatego, że trębacz imponował wirtuozerią, ale dlatego, że potrafił tworzyć niepowtarzalny muzyczny świat.
Miles nie był najbardziej technicznie sprawnym trębaczem. Gdy porównać go z Dizzym Gillespie’em czy Cliffordem Brownem, nie był od nich szybszy ani bardziej biegły. Zamiast tego tworzył palety barw i dźwięków. Był prawdziwym artystą
Jak dodaje, siła Davisa polegała na czymś znacznie ważniejszym niż technika.
Nigdy nie chodziło o popisy techniczne. Chodziło o stworzenie muzycznego obrazu. Potrafił robić to przez kolejne dekady, nieustannie się zmieniając i jednocześnie inspirując muzyków, którzy później sami stawali się niezwykle wpływowymi artystami


