Gitarowe power-trio z doświadczonymi muzykami na pokładzie, debiutancki album nagrany w całości na żywo i seria nadchodzących koncertów. Bad Trip Noise wkracza na polską scenę.
W lutym 2026 roku polska scena gitarowa wzbogaciła się o projekt, który już przy pierwszym przesłuchaniu daje do myślenia. Bad Trip Noise – trio złożone z Bartłomieja Bereski (gitara), Marka Kosińskiego (gitara basowa) i Przemysława Lechowicza (perkusja) – wydało swój debiutancki, w pełni instrumentalny album i od razu zwróciło uwagę recenzentów oraz słuchaczy ceniących gitarowe granie ponad przeciętność.
Skąd ci panowie? Bereska przez lata był gitarowym filarem Osady Vida – zagrał na pierwszych sześciu albumach tego kultowego śląskiego zespołu. Kosiński kojarzony jest z Hasiokiem. Za bębnami siada Lechowicz. Muzycy z różnych środowisk i stylistyk, którzy w Bad Trip Noise znaleźli wspólny język – i to dosłownie, bo ich muzyka mówi bez słów.

Album: dziewięć kompozycji, zero kompromisów
Debiutancki album Bad Trip Noise ukazał się 13 lutego 2026 roku nakładem labelu New Sun będącego częścią katalogu GAD Records – wytwórni konsekwentnie promującej autorskie, nieoczywiste projekty. Krążek dostępny jest na CD (50 zł, Kultowe Nagrania), w przygotowaniu wersja winylowa.
Nagrywano go krótko, spontanicznie i – co istotne – w całości na tzw. „setkę” w Studio 7 Błażeja Domańskiego. Żadnych overdubów, żadnego ratowania się w postprodukcji. To podejście brzmi jak ryzyko, ale w praktyce dało płycie to, czego wielu produkcji brakuje: autentyczną energię i oddech. Dziewięć kompozycji zmieściło się w niespełna czterdziestu minutach – bez wypełniaczy, za to z wyraźnym pomysłem na każdy utwór.
Lista utworów:
- Tripnotized
- Wild Wild Land
- Togo To Go
- Gift
- Bad Trip Boys
- Iron Will
- Seismology
- Storyteller
- Three Eaters (Trzej Jeśćcy)
Gitara jako melodia, nie popis
Bereska gra na tej płycie z pełną świadomością, że nie o wirtuozerię tu chodzi. Nie gonił za Malmsteenem, nie naśladuje Satrianiego. Jego gitara jest barwna, pełna efektów i przestrzeni, ale przede wszystkim melodyczna – zapadające w pamięć motywy to tu jego główna waluta.
Sekcja rytmiczna Kosińskiego i Lechowicza nie pełni roli tła, lecz równorzędnego głosu: soczysty, wyrazisty bas i wszędobylskie bębny niosą całość naprzód, dając gitarze przestrzeń do zarówno śpiewania, jak i szaleństwa.
Referencje? Elegancja Jeffa Becka, liryzm Hanka Marvina, progresywna otwartość i jazzowa swoboda – bez dosłownych cytatów, za to z wyraźnie przyswojonym duchem. Poszczególne kompozycje rozciągają się stylistycznie szeroko: Togo To Go ma własne, bujające brzmienie, Bad Trip Boys rusza od jazzowego luzu i przeradza się w funk z pulsującym basem, Iron Will potrafi być chwilami psychodeliczny. Gift i Storyteller są nastrojowe i refleksyjne, Three Eaters zamykają album galopem. Recenzenci wskazywali też na Seismology jako jeden z mocniejszych momentów – energetyczny, witalny, z uroczą gitarową figurą przywołującą skojarzenia z Untouchable Part 1 Anathemy.
Płytę Bad Trip Noise dopełniają grafiki Natalii Śmiechowicz w dołączonej do CD książeczce, korespondujące ze światem poszczególnych kompozycji.
Nadchodzące koncerty
Materiał nagrany na setkę to rzecz stworzona wprost „pod” scenę. Transowość niektórych fragmentów, hipnotyczne powtórzenia, przestrzeń na improwizację – Bad Trip Noise na żywo ma wszelkie dane, by być jeszcze lepsze niż na płycie. Formacja zaprezentowała się już publiczności podczas marcowej premiery koncertowej w Galerii Sztuki Muzycznej i Obrazu w Chorzowie. Przed nimi jeszcze trzy ważne występy:
09.05. Kraków, String Taste
26.05. Żory, Miejska Biblioteka Publiczna
25.06. Wrocław, Nietota



