Ritchie Blackmore sam zaproponował powrót na scenę z Deep Purple. Kilka dni przed koncertem napisał do Iana Gillana list m.in. z pytaniem: „Co powiesz, jeśli wyłonię się z dymu?”. 12 sierpnia w Jones Beach Theater w Nowym Jorku doszło do pierwszego od 33 lat wspólnego występu obu muzyków. Teraz Gillan opowiada, jak wyglądało to spotkanie od kuchni.
12 sierpnia podczas koncertu Deep Purple w Jones Beach Theater w Wantagh w stanie Nowy Jork wydarzyło się coś, na co fani zespołu czekali od ponad trzech dekad. W trakcie bisu na scenie pojawił się Ritchie Blackmore, który dołączył do Iana Gillana, Rogera Glovera, Iana Paice’a, Dona Aireya i Simona McBride’a.
Nie mogło zabraknąć oczywiście „Smoke on the Water” – utworu z jednym z najbardziej rozpoznawalnych riffów w historii rocka.
Był to pierwszy występ Blackmore’a z Deep Purple od jego odejścia z zespołu w listopadzie 1993 roku, a zarazem pierwsze od ponad 30 lat spotkanie na scenie z Gillanem. Jak się okazuje, inicjatywa wyszła właśnie od gitarzysty.
„Co powiesz, jeśli wyłonię się z dymu?”
Ian Gillan zdradził, że kilka dni przed koncertem otrzymał od Blackmore’a list. Propozycja była zaskakująca, ale jednocześnie bardzo konkretna.
Myślę, że to było wspaniałe. To było fantastyczne. Ritchie i ja jesteśmy w kontakcie od kilku lat i wiele wody upłynęło pod mostem. Nie lubię używać frazesów, ale w tym przypadku jest on bardzo trafny
Następnie Gillan opowiedział, jak dokładnie Blackmore zaproponował wspólny występ:
Ritchie napisał do mnie miły list kilka dni przed naszym przyjazdem do Nowego Jorku i powiedział: ‘Czy byłoby w porządku, jak myślisz? Co powiesz, jeśli wyłonię się z dymu?’. Odpowiedziałem: ‘Tak, oczywiście’. Od razu wywołało to uśmiech na mojej twarzy. Pomyślałem: ‘No cóż, oczywiście, że byłoby wspaniale. Byłoby fantastycznie’. Więc wszystko przygotowaliśmy
Okazało się to tym łatwiejsze, że Blackmore mieszka niedaleko miejsca koncertu:
A on mieszka tylko kawałek od Jones Beach, na Long Island, więc kiedy wszedł na scenę, było po prostu wspaniale. Ten magiczny moment. Minęło przecież tak dużo czasu
„Wypiliśmy kilka drinków w garderobie”
Dla Gillana ważne było nie tylko samo spotkanie na scenie. Po występie obaj muzycy mieli okazję spędzić razem trochę czasu za kulisami.
W pewnym sensie zapominasz o wszystkich wokół, kiedy sami naprawiliśmy wszystkie te problemy. Oczywiście nie wszyscy są tego świadomi. Więc było to cudownie ciepłe uczucie
A później atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej swobodna:
A później wypiliśmy kilka drinków w garderobie za kulisami. I myślę, że on wrócił do domu trochę wstawiony. Ale było świetnie – naprawdę magiczny moment
To dość niezwykła puenta historii zespołu, którego relacje przez lata bywały bardzo dalekie od serdecznych. Gillan uważa jednak, że z czasem wiele konfliktów po prostu przestaje mieć znaczenie.
„Wyrośliśmy z tego wszystkiego”
Wokalista Deep Purple porównał historię zespołu do wydarzeń znanych z kultowego filmu „This Is Spinal Tap”, zwracając uwagę na specyficzną dynamikę, jaka powstaje między młodymi muzykami ruszającymi razem w świat.
Życie przechodzi przez tak wiele różnych faz i naprawdę nie można pozwolić, żeby wszystkie te problemy nadal istniały. Wtedy same stają się siłami destrukcyjnymi. Wyrośliśmy z tego wszystkiego. Widziałeś ‘Spinal Tap’? Cóż, przez większość czasu było tak właśnie z nami, podobnie jak z The Beatles i wszystkimi innymi. Kiedy czterech czy pięciu facetów jest pod koniec nastoletniego wieku albo na początku dwudziestki, zakłada zespół i rusza w trasę, pojawia się koleżeństwo i więź, która niemal czyni ich nierozłącznymi, a to daje im ogromną siłę i tożsamość
Z czasem jednak do tej relacji zaczyna docierać znacznie więcej czynników zewnętrznych.
Ale kiedy wszystko się rozrasta, wchodzisz w kontakt z prawdziwym światem i większym światem, a wiele rzeczy z zewnątrz zaczyna oddziaływać. A ludzka chemia jest najbardziej skomplikowaną ze wszystkich nauk, więc nie jesteśmy w stanie sobie z nią poradzić. Nie możemy przewidzieć, co się wydarzy, ponieważ jesteśmy młodzi, a potem trzeba radzić sobie z rzeczami, z którymi wcześniej nigdy nie miało się do czynienia, i to ma krytyczne znaczenie
Gillan uważa jednak, że nawet bardzo poważne konflikty nie muszą trwać wiecznie:
Kiedy coś idzie źle, nie oznacza to, że musi już takie pozostać. Z biegiem lat odkładasz to wszystko za siebie
Blackmore: „To może być ostatni raz, kiedy się widzimy”
Sam Blackmore również zdawał sobie sprawę z wyjątkowości tego spotkania. Po występie powiedział:
Myślę, że zdaliśmy sobie sprawę, że to może być ostatni raz, kiedy się widzimy
I chyba właśnie te słowa najlepiej pokazują, dlaczego wspólne wykonanie „Smoke on the Water” miało tak dużą wagę.


