Eddie Van Halen jest dziś niemal synonimem tappingu i gitar typu Stratocaster, ale według jego wieloletniego przyjaciela Terry’ego Kilgore’a początki były znacznie bardziej przewrotne. To właśnie Kilgore miał pokazać młodemu Edwardowi technikę, która później stała się jego znakiem rozpoznawczym.
„Ed rzucił się na to z pełną determinacją”
Terry Kilgore, gitarzysta zespołu Reddi Killowatt, należał do muzyków działających w tej samej kalifornijskiej scenie co młody Van Halen. Według jego relacji Eddie początkowo nie był wielkim entuzjastą tappingu.
On go nie znosił. Nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Ale kiedy już to podchwycił, rzucił się na to z pełną determinacją.
Kilgore poznał technikę od gitarzysty Harveya Mandela i zaczął eksperymentować z graniem obiema rękami na gryfie. Później pokazał ją także Eddie’emu. Historyk Greg Renoff w książce naukowej (tak, tak, jest taka i to nie jedna) Van Halen Rising przytacza wspomnienie Kilgore’a z tego okresu:
Powiedziałem mu: »Sprawdź to« – i zacząłem stukać w gryf. A on na to: »Wow!«
To ważne rozróżnienie: Kilgore nie twierdzi, że „wynalazł” tapping. Technika miała wcześniejsze korzenie, a podobne pomysły pojawiały się u różnych gitarzystów.
To było podstawowe, ale to był tapping — i to wszystkich obudziło. Wszyscy poszli do domu i zaczęli go podkradać
Eddie natomiast przekształcił ją w coś zupełnie nowego i uczynił centralnym elementem własnego języka, a ten okazał się jedną z najważniejszych gitarowych rewolucji XX wieku.
Eddie nie był od początku „tym Eddiem”
Co ciekawe, zanim Van Halen wypracował charakterystyczne brzmienie znane z debiutanckiej płyty, Eddie grał znacznie bardziej tradycyjnie. Dweezil Zappa, który poznał go na początku lat 80., zwracał uwagę na podobieństwa między grą młodego Van Halena a stylem Kilgore’a.
Terry miał Marshalla i Echoplexa, dużo eksperymentował z wajchą. Wiele frazowania Eddiego było podobnych do tego, co robił Terry. Eddie potrafił zagrać piosenkę tak, jakby było w niej dwóch gitarzystów. Świetnie łączył partie rytmiczne z krótkimi melodiami i frazami
I właśnie ta umiejętność budowania muzyki, a nie samo „szybkie granie”, była jednym z fundamentów jego stylu.
Od niechcianej techniki do rewolucji
Tapping szybko przestał być dla Eddiego jedynie efektowną sztuczką. Zaczął wykorzystywać go także jako narzędzie kompozytorskie – między innymi do jednoczesnego słyszenia akordów i tworzonych nad nimi melodii. Jeszcze Dweezil:
Grał akordy lewą ręką, a prawą stukał w gryf, żeby słyszeć możliwe melodie. W pewnym sensie grał na gitarze jak na pianinie
A Kilgore? Pozostaje dzisiaj jednym z tych muzyków, których nazwisko pojawia się gdzieś na marginesie historii wielkiej gitarowej rewolucji. Ale bez takich ludzi jak on być może droga Eddiego Van Halena do stworzenia własnego języka wyglądałaby zupełnie inaczej.


