W świecie muzyki coraz trudniej połączyć pasję z zarobkiem – nawet jeśli jesteś członkiem jednego z najważniejszych zespołów nowoczesnego metalu. Misha Mansoor z Periphery nie tylko doskonale to rozumie, ale wręcz od początku planował, by jego zespół… nigdy nie musiał być jego główną pracą.
Zarabianie na muzyce to niełatwe zadanie – i choć legenda głosi, że kiedyś było prościej, dzisiejsi artyści doskonale wiedzą, że sława nie zawsze idzie w parze z finansowym bezpieczeństwem. Jednym z muzyków, który od początku podchodził do tematu realistycznie, jest Misha Mansoor, gitarzysta i założyciel zespołu Periphery.
W rozmowie z American Musical Supply wyjaśnił, że już na starcie miał świadomość, iż progresywny metal to nisza, która rzadko przynosi wielkie pieniądze. Dlatego od razu założył, że zespół nie będzie głównym źródłem dochodu:
Muzyka to tylko jedna z rzeczy, którymi się zajmuję. Przez jakiś czas była najważniejsza, ale teraz traktuję ją bardziej jako hobby. Nie jest moją pracą – i od początku tak to sobie zaplanowaliśmy
Mansoor zaznaczył, że już w początkowej fazie istnienia Periphery uczciwie powiedział kolegom z zespołu, że nie należy liczyć na szybki zarobek:
Powiedziałem: 'Gramy progresywny metal. Tu nie ma pieniędzy, więc musimy znaleźć inne rozwiązania’
Zespół od początku funkcjonował z myślą o niezależności finansowej – każdy z jego członków budował dodatkowe źródła dochodu. Dzięki temu dziś, mimo międzynarodowego sukcesu, mogą traktować Periphery jako przestrzeń do twórczej ekspresji, a nie pracę zarobkową:
To wszystko to już tylko bonus. Jesteśmy o wiele dalej, niż kiedykolwiek się spodziewałem. Główne źródła mojego utrzymania to inne rzeczy, a zespół to po prostu frajda
Choć granie w zespole jest dla członków Periphery teraz prostsze niż kiedyś, Misha wciąż podchodzi do tego z tą samą pasją, z jaką zaczynał:
Robię to z tych samych powodów, co na początku – bo sprawia mi to radość. Kiedyś pracowałem na pełen etat, a Periphery było czymś, co robiłem po godzinach. Teraz mam po prostu więcej czasu wolnego, który mogę poświęcić muzyce
Na koniec podkreślił, że cała grupa zachowuje to samo podejście:
„Traktujemy to jako coś, co możemy robić – a nie coś, co musimy robić.”


