Po kilku latach sporów sądowych Nirvana może wreszcie odetchnąć z ulgą. Spencer Elden – mężczyzna, który jako niemowlę został uwieczniony na legendarnej okładce albumu „Nevermind” – ponownie przegrał w sądzie.
Okładka „Nevermind”, przedstawiająca nagiego niemowlaka płynącego w basenie w kierunku banknotu na haczyku, należy dziś do najbardziej rozpoznawalnych obrazów w historii muzyki. Album, wydany 24 września 1991 roku, zmienił bieg historii rocka, wynosząc grunge do mainstreamu i czyniąc z Nirvany jedną z najważniejszych grup przełomu wieków.
Jak podał serwis Billboard, sędzia Fernando M. Olguin oddalił jego pozew o pornografię dziecięcą, uznając, że fotografia z 1991 roku nie spełnia kryteriów materiałów o charakterze seksualnym.
W uzasadnieniu decyzji sędzia podkreślił:
Ani poza, ani punkt skupienia, ani miejsce, ani kontekst nie sugerują, że okładka albumu przedstawia zachowania o charakterze seksualnym. To zdjęcie – najbardziej przypominające rodzinne ujęcie nagiego dziecka w kąpieli – jest ewidentnie niewystarczające, by uznać je za pornografię dziecięcą
Sprawa Eldena rozpoczęła się w sierpniu 2021 roku, gdy złożył pierwszy pozew przeciwko Nirvanie i osobom związanym z produkcją okładki. Domagał się odszkodowania, twierdząc, że fotografia była formą eksploatacji i wyrządziła mu szkody psychiczne. Jednym z jego głównych argumentów było to, że obecność banknotu w kadrze sugerowała, iż dziecko jest przedstawione w roli „pracownika seksualnego”.
Pierwszy pozew został jednak oddalony z powodu przedawnienia. Elden odwołał się, a Sąd Apelacyjny Dziewiątego Okręgu dopuścił sprawę do ponownego rozpatrzenia, argumentując, że jubileuszowe wydanie „Nevermind” z okazji 30-lecia premiery mogło stanowić nową podstawę roszczeń. Mimo tego sąd niższej instancji ostatecznie odrzucił jego argumenty. Sędzia Olguin uznał, że zdjęcie autorstwa Kirka Weddle’a – choć kontrowersyjne – nie spełnia kryteriów pornografii dziecięcej.
Dzisiejszy wyrok kończy wieloletni i medialnie głośny spór, który przez chwilę rzucił cień na spuściznę zespołu. Dla fanów Nirvany oznacza to definitywne zamknięcie sprawy, a dla świata muzyki – utrzymanie w nienaruszonym stanie jednej z najbardziej ikonicznych okładek wszech czasów.



