Były Beatles przez dekady uczył się żyć ze sławą. Ale dopiero telefony komórkowe sprawiły, że postawił granicę, której nie przekracza i którą wszyscy zaczęli dostrzegać. Potrafi to jednak obrazowo wytłumaczyć…
Paul McCartney jest sławny od ponad sześćdziesięciu lat — praktycznie przez całe swoje dorosłe życie. W nowym odcinku podcastu The Rest Is Entertainment przyznał, że Beatlesi sławę po prostu „kochali” i że to coś, „czego się uczysz”. Problem pojawił się później, wraz z telefonami (cytujemy za Far Out Magazine):
Z biegiem czasu rzeczy się zmieniły. Teraz — telefony. Kiedy kogoś spotykam, ta osoba sięga po telefon, a ja mówię: «Przepraszam, nie robię zdjęć.» I to jest dziś radykalne
Nawet Oprah Winfrey była zbita z tropu jego podejściem. McCartney przytoczył, co jej odpowiedział:
Powiedziałem jej: «Po prostu nie chcę.» To takie proste
Ale ma też dłuższe wyjaśnienie — i jest ono zaskakująco poetyckie. Kiedy fani pytają go, dlaczego odmawia, opowiada historię z Saint-Tropez:
Mówię ludziom: nie chcę robić zdjęć. A oni pytają: «Dlaczego?» Więc im mówię: «Wytłumaczę wam…» — i wchodzę w to długie wyjaśnienie o tym, że na południu Francji, w Saint-Tropez, na plaży stoi człowiek z małpą i płacisz, żeby zrobić sobie z nią zdjęcie. Naprawdę nie chcę czuć się jak ta małpa
I dodaje bez żadnej kokieterii:
Kiedy robię komuś zdjęcie, właśnie tak się czuję. Nie jestem już sobą — nagle staję się czymś innym
Za tym wszystkim stoi również coś głębszego niż zwykła niechęć do bycia traktowanym jak ciekawostka. McCartney przyznaje, że jednym ze sposobów na zachowanie równowagi psychicznej jest po prostu… nieuświadamianie sobie własnej wielkości.
Gdybym naprawdę usiadł i o tym pomyślał — moja głowa by eksplodowała. Więc staram się to wyciszać i myśleć: tak, to było okej. To był dobry moment. I tak naprawdę nie czuję się jak on. On jest tym sławnym. A ja jestem facetem, który po prostu musi wstać i zjeść śniadanie
Dodaje przy tym, że także korzenie robią swoje — rodzina z robotniczej klasy, z której pochodzi, skutecznie trzyma go przy ziemi nawet po sześćdziesięciu latach na szczycie.


