Choć Sharon Osbourne odegrała kluczową rolę w ratowaniu kariery Ozzy’ego, jej działania jako menedżerki budzą wiele kontrowersji. Zarówno rodzina tragicznie zmarłego gitarzysty Randy’ego Rhoadsa, jak i byli członkowie zespołu Ozzy’ego, oskarżają ją o manipulacje kontraktowe i niewypłacone tantiemy. Przygotujcie się więc na nieco publicznego prania brudów.
Sharon Osbourne często przedstawiana jest jako wybawczyni Ozzy’ego – menedżerka, która po jego odejściu z Black Sabbath pomogła mu odbudować karierę. To wszystko prawda i jest to jej niewątpliwy sukces, jednak za kulisami tej historii kryją się niestety liczne oskarżenia o nieuczciwe praktyki wobec współpracowników.
Jednym z najbardziej szokujących zarzutów, jest ten pochodzący od rodziny Randy’ego Rhoadsa. Jak twierdzi basista Bob Daisley (wieloletni współpracownik Ozzy’ego), Sharon miała zmienić kontrakt Randy’ego… tuż po jego śmierci. Matka Randy’ego musiała przez lata walczyć w sądzie o należne tantiemy. Daisley przytoczył też relację perkusisty Tommy’ego Aldridge’a, według której Ozzy miał uderzyć Randy’ego, gdy ten chciał odejść z zespołu.
Nie widziałem tego osobiście, ale Tommy Aldridge powiedział mi, że Ozzy uderzył Randy’ego w twarz, kiedy dowiedział się, że Randy chce odejść z zespołu Osbourne’a. Słyszałem też z bardzo wiarygodnego źródła, że Sharon weszła do biura wkrótce po tym jak Randy zginął i zmieniła jego kontrakt. Pani Rhoads musiała przez lata pozywać Osbourne’ów o tantiemy należne jej synowi. Fajny obóz, co?
Przypominamy, że Daisley sam pozywał Osbourne’ów o niewypłacone tantiemy, a w 2002 roku jego partie basu, podobnie jak partie perkusji Lee Kerslake’a, zostały usunięte z reedycji albumów „Blizzard of Ozz” i „Diary of a Madman” – właśnie decyzją Sharon. Ich partie zostały wówczas nagrane na nowo przez Roberta Trujillo i Mike’a Bordina. Powód? Sharon i Ozzy byli w konflikcie prawnym z Daisleyem i Kerslake’em o tantiemy i prawa autorskie. Usunięcie ich nagrań miało ograniczyć ich roszczenia finansowe… Dopiero w 2011 roku przywrócono oryginalne nagrania.
Gitarzysta Jake E. Lee również oskarżył Sharon o manipulację – twierdzi, że odebrano mu prawa autorskie do hitu „Bark at the Moon”, mimo że był zapewniany o współautorstwie. Według jego relacji, podpisanie niekorzystnego kontraktu było wymuszone groźbą zastąpienia go innym muzykiem. Lee szacował, że stracił na tym ok. 250 tysięcy dolarów.
Jake E. Lee wspominał:
Powiedziano mi od początku: 'Jeśli napiszesz część utworów, dostaniesz uznanie jako współautor, dostaniesz udział w tantiemach. To część twojej umowy’. Więc nagraliśmy album. Nagrałem go w Ridge Farm w Szkocji, a to miejsce znajduje się pośrodku Szkocji, pośrodku pól uprawnych. Byłem tam sam. Nie miałem menadżera, nie miałem prawnika, nie miałem niczego. Ale mimo to zapewniano mnie: 'Dostaniesz to, co ci się należy.’ I wtedy wiesz, cały czas dopytuję, bo jestem już naprawdę blisko skończenia całej mojej pracy nad albumem, i w końcu, kiedy nagrałem ostatnią ścieżkę gitary, powiedzieli: 'Ah! Mamy dla ciebie kontrakt.’ A w nim było napisane wyraźnie: 'Wszystkie utwory napisał Ozzy Osbourne. Nie miałeś nic wspólnego z ich tworzeniem, nie masz żadnych praw do tantiem i nie możesz o tym mówić publicznie.’
Podobne doświadczenia miał basista Phil Soussan, współautor przeboju „Shot in the Dark”. Jak twierdzi, został usunięty z zespołu po nieudanych negocjacjach z Sharon na temat praw do przyszłych utworów.
Gdy w 2024 roku padł ofiarą strzelaniny, Ozzy złożył publiczne kondolencje – co wywołało krytykę m.in. ze strony dziennikarza Eddiego Trunka, który przypomniał: „Może czas zapłacić mu za ‘Bark at the Moon’.” I temat wrócił.
No cóż, okazuje się, że dbanie o interesy Ozzy’ego, czasami, delikatnie mówiąc, wymykało się Sharon z kategorii nazywanej uczciwością…


