W ostatnich miesiącach swojego życia Ozzy Osbourne wiedział już, że jego czas dobiega końca – ale mimo ostrzeżeń lekarzy postanowił jeszcze raz wyjść na scenę. Jak ujawniła Sharon Osbourne, była to jego świadoma decyzja: chciał odejść jak rockowa gwiazda.
Podczas wywiadu w podcaście „Dumb Blonde” Sharon przyznała, że na dwa tygodnie przed finałowym koncertem lekarze ostrzegli rodzinę, że występ może zakończyć się tragicznie. Ozzy jednak nie zamierzał rezygnować.
Sharon wspomniała:
Dwa tygodnie przed koncertem powiedzieli, że prawdopodobnie może umrzeć – i tak się stało. Ale on tak bardzo chciał to zrobić. Potrzebował tego. Mówił: ‘Czy umrę za dwa tygodnie, czy za sześć miesięcy – i tak umieram. A chcę odejść po swojemu.’ I tak zrobił. Odszedł jak rockowa gwiazda
Pożegnalny koncert Black Sabbath okazał się triumfem – mimo lat poważnych problemów zdrowotnych Ozzy wykonał dziewięć utworów. Kilka tygodni później zmarł. Wspomnienia muzyków z tamtego dnia nabrały dziś innego znaczenia. Geezer Butler pisał po śmierci przyjaciela, że Ozzy był tego wieczoru wyjątkowo cichy i że „patrząc wstecz, chyba wiedział, że nie zostało mu wiele czasu”. Z kolei Tom Morello sugerował, że jego słowa o tym, że chce „wynosić się stąd do diabła”, mogły mieć głębsze znaczenie.
Sharon ujawniła także, że wcześniej Ozzy przeszedł sepsę – stan, z którego niewielu wychodzi bez poważnych konsekwencji:
Ozzy miał sepsę na początku zeszłego roku. Bardzo niewielu ludzi wychodzi z tego bez utraty kończyny albo życia… Kiedy to się stało, dzieci i ja wiedzieliśmy, że to już ten moment. W Anglii trafił do szpitala na tydzień. Gdy wyszedł, lekarze powiedzieli: ‘Ozzy, to może cię zabić.’ A on odpowiedział: ‘Gram ten koncert.’ I wyszedł jak król.
Na koniec dodała gorzką, ale wymowną refleksję:
Kiedy przeżyłeś życie w taki sposób i masz, powiedzmy, sześć miesięcy, żeby odejść tak, jak chcesz… To jak z kimś, kto ma 78 lat i wciąż pali – po prostu pozwól mu palić. Daj mu spokój. On odszedł tak, jak chciał. Wiedział. Wiedział








