Steve Morse przez ponad pół wieku kariery wypracował własny język gitarowy, ale jego podejście do brzmienia jest zaskakująco praktyczne. Zamiast szukać jednego „idealnego” tonu, wykorzystuje różnice między przystawkami, aby instrument reagował na to, co właśnie gra.
Steve Morse należy do tych gitarzystów, których trudno zamknąć w jednej stylistycznej szufladzie. Od Dixie Dregs, przez Steve Morse Band i Kansas, aż po Deep Purple, jego gitara musiała radzić sobie zarówno z czystymi, melodyjnymi partiami, jak i mocnym, nasyconym przesterem.
Nic dziwnego, że jego sygnowany przez Ernie Ball Music Man instrument ma aż… cztery przetworniki. Morse nie traktuje ich jednak jako czterech wariantów tego samego brzmienia. Chodzi przede wszystkim o kontrast.
Ciepło przy gryfie, definicja przy mostku
Morse wskazuje swoją przystawkę przy mostku jako źródło brzmienia potrzebnego przede wszystkim do partii solowych. Jest to humbucker, który – jak podkreśla – nie ma przesadnie nosowego, środkowego charakteru i zachowuje sporo góry.
Przy gryfie otrzymuje natomiast zupełnie inny efekt: ciepłe, pełne i melodyjne brzmienie. To właśnie tego ustawienia używa w wielu bardziej „wokalnych” frazach.
I tu pojawia się istotna zasada jego podejścia. Im niżej schodzi z dźwiękiem, tym bardziej brzmienie z przystawki przy gryfie zaczyna być dla niego zbyt tłuste. Wtedy przełącza się na pickup przy mostku, który zapewnia większą definicję. Tłumaczymy za Ultimate Guitar:
Jednym z brzmień, których szukam, jest kontrast. To mój przetwornik pod mostkiem – humbucker. Nie brzmi przesadnie nosowo ani środkowo, ma też trochę góry. Jedyne, co robię, to zmieniam ustawienie gałki tonu. Następnie mam przetwornik przy gryfie – po prostu ciepły i piękny. To właśnie jego używam do wszystkich tego typu rzeczy. Ma takie wokalne brzmienie. Kiedy schodzę niżej, przełączam się z powrotem na ten drugi. Mam więc dwa przetworniki, które dają mi to, co najlepsze z obu światów
Pomyślcie też o tym, jak ogromny zakres ma gitara. W dole schodzisz znacznie poniżej skali większości ludzkich głosów. Z kolei w górze, kiedy wchodzisz w rejestr wokalny, możesz uzyskać to piękne, jedwabiste, melodyjne brzmienie. Kiedy jednak schodzę coraz niżej, dźwięk zaczyna być dla mnie trochę zbyt tłusty i potrzebuję większej definicji. Wtedy sięgam po przetwornik przy mostku. Ale na brzmienie ogromny wpływ ma też miejsce, w którym znajduje się przetwornik
Dlaczego pickup przy mostku brzmi ostrzej?
Morse zwraca uwagę na fizykę działania przystawek. Ich położenie względem mostka ma ogromny wpływ na charakter dźwięku.
Im bliżej mostka jesteś, tym większe prawdopodobieństwo, że przystawka wychwyci drobniejsze harmoniczne, szybsze częstotliwości i nieco mniej częstotliwości podstawowej
To dlatego przystawka przy mostku daje zwykle więcej wyrazistości i „pazura”, podczas gdy ta przy gryfie brzmi szerzej, miękko i cieplej.
Morse wykorzystuje tę różnicę jak kolejne narzędzie aranżacyjne. Kiedy potrzebuje śpiewnego, gładkiego tonu – idzie w stronę gryfu. Kiedy pojawia się potrzeba większej selektywności – wybiera mostek.
Dobre narzędzia ułatwiają tworzenie muzyki
Morse przyznaje, że sam kiedyś nie rozumiał, dlaczego jego gitara nie potrafi brzmieć tak dobrze jak instrumenty słyszane na płytach.
Moja pierwsza gitara elektryczna po prostu brzmiała okropnie. Nie mogłem zrozumieć, jak ci goście na płytach uzyskują takie brzmienie. Próbowałem wszystkiego. Rozebrałem gitarę na części, grzebałem nawet przy płytkach układu fuzz
Dopiero później zrozumiał, jak wiele daje odpowiednio skonfigurowany instrument.
Jeśli masz te przystawki, przynajmniej jeden regulator głośności i jeden tonu, czysty dźwięk jest naprawdę czysty, a przester bardzo płynny. Mając takie narzędzia, łatwiej skupić się na muzyce
Morse od razu dodaje jednak, że sprzęt nie napisze za muzyka dobrego utworu. Dobry instrument nie zastąpi pomysłu, ale może sprawić, że jego realizacja stanie się znacznie łatwiejsza.


