Choć od czasów największej świetności rocka w latach 60. i 70. gitara elektryczna nie zajmuje już tak centralnego miejsca w muzyce popularnej, Warren Haynes – lider Gov’t Mule i weteran southern rockowej sceny – nie ma wątpliwości, że instrument ma się całkiem dobrze, a młodzi wykonawcy wracają do rocka Przydałoby się, by potwierdził to jeszcze ktoś „znany i lubiany” z poza gitarowej bańki, ale i ta słowa Warrena są bez wątpienia „opiniodawcze”.
W rozmowie w podcaście Andy Frasco’s World Saving Podcast Warren Haynes powiedział, że spadki i wzrosty popularności gitary to coś zupełnie normalnego i w dużej mierze zależą od popularności muzyków związanych z gitarą:
Myślę, że to okresowo znika na jakiś czas, a potem wraca. Mam wrażenie, że gitara zawsze będzie wracać. I uważam, że teraz jesteśmy w naprawdę dobrym momencie. Jest dużo dobrej muzyki gitarowej. Zazwyczaj chodzi o to, że pojawia się artysta albo zespół, który znowu przyciąga do niej uwagę
Haynes nawiązał też do od lat pojawiających się głosów o rzekomej „śmierci rocka”. Jak zauważył, historia nieustannie pokazuje, że to przesadzone pogłoski:
Ludzie zadają to pytanie od dekad – myślę, że już od wczesnych lat 90., kiedy mówiono, że rock’n’roll umarł. A potem pojawiły się takie zespoły jak The Black Crowes i udowodniły, że wcale nie. To wszystko działa jak sinusoida. Ludzie po prostu męczą się tym, co akurat słyszą, aż przychodzi coś świeżego, co zmienia im muzyczne gusta. Ale mam wrażenie, że gitary zostaną z nami na zawsze
Zapytany o swoich ulubionych młodszych muzyków i zespoły, Haynes wymienił kilku artystów, którzy – jego zdaniem – nadają gitarze nowe życie:
Jest ich sporo. Nie śledzę tego tak dokładnie, jak pewnie powinienem, ale ten zespół Robert Jon & the Wreck jest świetny. Oczywiście Marcus King robi ogromne postępy. Ale jest też wielu młodych ludzi, którzy słyszą grę takich gitarzystów jak Derek Trucks, grającego w otwartym stroju E – jak Johnny Stachela z The Allman Betts Band. Naprawdę wielu z nich tchnie dziś w to wszystko nowe życie
Haynes wspomniał także o jednym z młodych zespołów, który jego zdaniem przypomina ducha klasycznego rocka:
Ten zespół Dirty Honey, który ostatnio usłyszałem, to prawdziwy rockowy band w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Fajnie widzieć ludzi z pokolenia, które nie dorastało w tamtych czasach, a teraz odkrywają tę muzykę po raz pierwszy – i zespoły, które ją podtrzymują przy życiu
Warren Haynes nie ma wątpliwości, że muzyka gitarowa przetrwa każdą modę. Jej popularność może się zmieniać, ale emocjonalny ładunek i siła tego instrumentu zawsze znajdą nowe pokolenia wykonawców i słuchaczy.
Gitara była, jest i będzie. Zawsze wraca wtedy, gdy ktoś znowu przypomina światu, jak bardzo potrafi poruszyć
Źródła: Ultimate Guitar, Andy Frasco’s World Saving Podcast


