Wokół The Rolling Stones narasta fala spekulacji – wszystko przez doniesienia o nowym, ściśle tajnym albumie, który przecież może być ostatnim w ich karierze.
Z przecieków wynika, że zespół zaczął już subtelnie podkręcać atmosferę. Na ulicach pojawiły się plakaty z nazwą „The Cockroaches” – to nie przypadek, bo właśnie tak Stonesi ogłaszali kiedyś swoje tajne koncerty. Według nieoficjalnych informacji pierwszy singiel, „Mr Charm”, ma trafić do sieci już 11 kwietnia.
Jeszcze ciekawiej robi się za kulisami. Jak twierdzi anonimowy informator:
Album Rolling Stonesów jest gotowy już od jakiegoś czasu. Duża część została napisana i nagrana wcześniej, ale długo go dopracowywano. W zeszłym roku wrócili do studia w Londynie i teraz wszystko jest gotowe. Zdają sobie sprawę, że nie są coraz młodsi, więc niektórzy widzą w tym ich ostatni album – ale kto wie w przypadku Stonesów? Będą go promować, ale bez trasy koncertowej
Jeśli plotki się potwierdzą, będzie to 25. album studyjny zespołu i następca wydanego w 2023 roku „Hackney Diamonds” – pierwszej płyty po śmierci Charliego Wattsa. Co więcej, nowe wydawnictwo może zawierać kolejne nagrania z jego udziałem.
Oficjalnie nikt niczego nie potwierdza, ale sami muzycy od dawna dają do zrozumienia, że nie zamierzają zwalniać. Keith Richards mówił wprost:
Nigdy nawet nie rozważałem zakończenia historii Rolling Stonesów… Zamierzamy dalej pracować. Wiem, że w przyszłym roku będziemy nagrywać
Producent ostatniego albumu, Andrew Watt, też dolewał oliwy do ognia:
To jak praca dla Batmana – kiedy pojawia się logo z językiem, po prostu działasz. Mogę powiedzieć, że coś razem nagrywaliśmy, ale tylko tyle
I tu pojawia się kluczowe pytanie: czy to faktycznie „ostatni rozdział”? Jeśli w przypadku Stonesów historia czegoś uczy, to jednego – The Rolling Stones już nie raz „kończyli”… i zawsze wracali.


