W świecie, gdzie najwięksi gracze branży muzycznej koncentrują się na designie, brzmieniu i marketingu, firma D’Addario & Company rzuca światło na zupełnie inny wymiar działalności – ten, w którym główną rolę grają… urzędnicy celni, międzynarodowe taryfy i geopolityczne zawirowania. Amerykański gigant produkujący m.in. struny do gitar postanowił nie tylko stawić czoła rosnącym kosztom wynikającym z wojny handlowej USA-Chiny, ale też obrócić sytuację na swoją korzyść. Ich strategia może nie brzmieć jak blues czy heavy metal – ale jest równie złożona i pełna napięć.
Taryfowy rollercoaster: kiedy cło kosztuje więcej niż marketing
Wzrost ceł na importowane materiały – m.in. miedź, trzcinę, a od sierpnia także na egzotyczne drewno – dla D’Addario nie był tylko problemem księgowym. To realne obciążenie finansowe, które w ciągu roku wzrosło z ok. 700 tysięcy dolarów do ponad 2 milionów. A mówimy przecież o firmie, której rdzeń działalności opiera się na precyzyjnie dobranych surowcach – japońskim dębie do pałek perkusyjnych czy francuskiej trzcinie do stroików.
Zamiast narzekać, D’Addario powołało wewnętrzny zespół zadaniowy ds. taryf, który od 2018 roku śledzi każdy ruch administracji rządowej. Ich główny cel? Znalezienie luk i sposobów, by produkować, pakować i eksportować w sposób, który ograniczy obciążenia celne do minimum.
Struny bez granic: logistyka na miarę XXI wieku
Kluczowym elementem nowej strategii stała się zmiana trasy, jaką pokonują produkty firmy. Zamiast transportować towary z Chin do Stanów i tam je konfekcjonować, D’Addario wysyła dziś część produktów bezpośrednio z Azji do odbiorców w Europie i Ameryce Południowej. Dzięki temu unika się taryf nakładanych przy wjeździe do USA, a towar szybciej trafia do klientów końcowych.
Równocześnie firma przymierza się do przekształcenia części swojego nowojorskiego centrum logistycznego w tzw. „strefę wolnocłową” (Foreign Trade Zone). W takim modelu opłaty celne naliczane są dopiero wtedy, gdy produkt fizycznie opuszcza magazyn i trafia na rynek krajowy. Jeśli zaś towar zostanie wyeksportowany – cło nie obowiązuje. Proste? Tak. Sprytne? Jeszcze bardziej.
Jak taniej sprzedać te same struny – pakowanie zmienia wszystko
Jednym z najciekawszych pomysłów D’Addario jest przesyłanie półproduktów – np. luzem nawiniętych strun – do Chin lub Meksyku, gdzie są one pakowane w opakowania detaliczne. To sprawia, że gotowy produkt importowany do USA jest klasyfikowany nie jako wyrób przemysłowy z wysoką wartością, ale jako produkt z ograniczoną wartością dodaną – a to oznacza niższe cło.
Oczywiście, takie podejście wymaga restrykcyjnej kontroli jakości, zwłaszcza w branży, gdzie najmniejsze niedociągnięcie może wpłynąć na brzmienie lub trwałość produktu. D’Addario nie zamierza tu iść na kompromisy – każdy produkt przechodzi wieloetapową kontrolę, zanim trafi na półkę sklepową lub do futerału gitarzysty.
Choć wojna handlowa nie kojarzy się z muzyką, w przypadku D’Addario stała się tematem, który musiał znaleźć się w partyturze działań strategicznych. Zamiast stroić się na ofiarę globalnych napięć, firma podjęła grę z systemem, wykorzystując każdy „takt” gospodarczych możliwości. Dla gitarzystów może się to wydawać odległym tematem, ale warto pamiętać: każda zmiana w globalnym łańcuchu dostaw wpływa ostatecznie na to, ile zapłacimy za komplet strun – i jak długo poczekamy, aż pojawi się na półce.
Źródło inspiracji: Reuters Business, 21 lipca 2025


