Jeden z albumów Black Sabbath ma szczególny status wśród muzyków różnych pokoleń. Billy Corgan z The Smashing Pumpkins nazwał go kiedyś wprost: „cięższy niż Bóg”. Chodzi oczywiście o płytę „Sabbath Bloody Sabbath” z 1973 roku – jeden z najważniejszych momentów w karierze zespołu z Birmingham i jednocześnie album, który mocno wpłynął na kolejne pokolenia rockowych gitarzystów.
Przypominamy, że „Sabbath Bloody Sabbath” powstał w bardzo ciekawych okolicznościach. Po intensywnej trasie promującej „Vol. 4” zespół był wyczerpany – a dodatkowo mocno „uwikłany” w narkotykowy styl życia początku lat 70. Największy problem miał Iommi, który zmagał się z poważnym writer’s block. Próby pisania nowych utworów w komfortowych, słoneczno – sielankowych warunkach studia w Los Angeles kompletnie nie przynosiły efektów.
W końcu Ozzy i spółka postanowili zrobić coś radykalnego: przenieśli się do średniowiecznego, brytyjskiego Clearwell Castle. To właśnie tam – według relacji Iommiego – klimat starego zamku i jego lochów pomógł mu wpaść na pomysł potężnego riffu do tytułowego utworu. Ten riff wyznaczył później kierunek całej płyty, choć oczywiście cały zespół wykonał niesamowitą robotę, której efekty stały się ponadczasowe.
Kilka dekad później Billy Corgan wyartykułował swoją fascynację metalem i tą płytą. W rozmowie z Artist Direct zaczął od tego, że nawet środowisko alternatywne wiele zawdzięcza temu gatunkowi:
W heavy metalu muzykalność jest naprawdę doceniana. Wielu z nas, z alternatywy, bardzo intensywnie z niej korzystało
Corgan wskazał jednocześnie jeden absolutny klasyk gatunku. W wywiadzie dla MusicRadar zapytany o ulubione metalowe albumy bez wahania wymienił właśnie „Sabbath Bloody Sabbath”:
Ten album zawsze sprawia, że wyobrażam sobie ścieżkę dźwiękową ostatniego dnia Ziemi
Co ciekawe, fascynacja Corgana Tonym Iommim i jego riffami była tak duża, że – jak sam przyznał – wpłynęła nawet na brzmienie płyty Pumpkins „Siamese Dream””
Jeśli myślisz o esencji brzmienia Smashing Pumpkins, to właśnie są te dźwięki. Wziąłem go prosto od Black Sabbath
Wpływ tytułowego utworu „Sabbath Bloody Sabbath” jest tak duży, że wielu gitarzystów do dziś uznaje go za absolutny wzorzec muzycznego ciężaru. Wśród nich jest Slash i trudno się z nim nie zgodzić:
Nie ma nic innego, co się ukazało i byłoby cięższe. Żaden zespół, który przychodzi mi do głowy, nie ma tak ciężkiego riffu jaki jest w 'Sabbath Bloody Sabbath’
Sam Ozzy w swojej doskonałej autobiografii z 2009 roku również wskazywał ten krążek jako szczególny moment w historii zespołu:
Myślę, że to był nasz ostatni naprawdę wielki album. Udało nam się idealnie połączyć naszą starą ciężkość z nową, bardziej eksperymentalną stroną
I właśnie ta mieszanka – doomowego ciężaru, progresywnych pomysłów i charakterystycznych riffów Iommiego – sprawia, że „Sabbath Bloody Sabbath” do dziś pozostaje jednym z najbardziej wpływowych albumów w historii ciężkiego grania.


