Geddy Lee po raz kolejny ostudził, ale i… podtrzymał nadzieje fanów Rush na nową muzykę. W rozmowie z Music Radar frontman legendarnego tria przyznał, że pomysł nagrania świeżego materiału nie zniknął — choć na razie wszystko podporządkowane jest przygotowaniom do dużej trasy koncertowej w 2026 roku. Co więcej, w tych rozważaniach pojawia się także nazwisko perkusistki Aniki Nilles, która ma towarzyszyć zespołowi na scenie.
We wspomnianym wywiadzie Geddy Lee zdradził, że zanim Rush na dobre weszli w tryb świętowania własnej historii, jego plan był zupełnie inny:
Zanim zaczęliśmy to całe celebrowanie historii Rush, moim zamiarem było nagranie jakiejś muzyki. Zakładałem, że zrobię to sam, a nie z Alexem, ale kiedy zaczęliśmy razem jamować, zacząłem dostrzegać możliwość stworzenia czegoś wspólnie. Tyle że wszystko to zostało odłożone na bok, bo pracy jest po prostu za dużo
Jak podkreśla, skala przygotowań do trasy sprawia, że o wejściu do studia nie ma teraz mowy.
Jest za dużo roboty związanej z trasą, żeby w ogóle myśleć o nagrywaniu. Ale jeśli przetrwamy tę trasę, wrócimy do Kanady i trochę odpoczniemy, to kto wie, co się wydarzy. Podejrzewam, że jakaś muzyka w końcu jednak powstanie
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy była potencjalna rola Aniki Nilles — znanej z nowoczesnego, technicznego podejścia do perkusji i ogromnej muzycznej elastyczności. Lee nie ukrywa ciekawości, jak mogłaby odnaleźć się w bardziej twórczym procesie zespołowym, czyli… podczas pracy nad nowym materiałem:
Fajnie byłoby zobaczyć, co Anika potrafi w sytuacji stricte kreatywnej. To mogłoby być naprawdę ciekawe. Ale na razie to tylko spekulacje — dopóki przestaną nimi być
Te deklaracje pojawiają się w momencie wyjątkowym dla zespołu. Rush szykują się do długo wyczekiwanego powrotu na scenę w ramach trasy „Fifty Something”, która ruszy 7 czerwca 2026 roku koncertem w Los Angeles. Formuła „evening with” zakłada dwa sety każdego wieczoru i repertuar obejmujący aż 35 utworów z całej kariery grupy.
Ogromne zainteresowanie fanów sprawiło, że pierwsze ogłoszone koncerty wyprzedały się błyskawicznie, a kolejne daty — m.in. w Chicago, Nowym Jorku i Toronto — również zniknęły z kas w ekspresowym tempie. Równolegle z trasą zespół celebruje swoją przeszłość wydawniczą: w marcu ukaże się superdeluksowa edycja „Grace Under Pressure”, zawierająca nowy remaster, świeży miks Terry’ego Browna oraz pełny zapis koncertu z Maple Leaf Gardens.
Choć Lee konsekwentnie unika składania jednoznacznych obietnic, jego słowa sugerują jedno: po zakończeniu trasy temat nowej muzyki Rush może wrócić — i tym razem już na poważnie.










